Opinie

Jak cudownie jest być na tym świecie choć przez chwilę!

Mam 32 lata i codziennie myślę o śmierci. Nie jestem poważnie chora i nie mierzę się z osobistą tragedia. Po prostu w mediach społecznościowych nieustannie bombardują mnie treści o przemijaniu.

Trochę to oczywiście moja wina. Nie od dziś wiadomo, że w dużym stopniu jesteśmy odpowiedzialni za algorytm proponujący nam treści w różnych aplikacjach. Kiedyś pewnie za długo zatrzymałam wzrok na poście przypominającym o wartości badań profilaktycznych. Teraz Instagram na każdym kroku podsuwa mi rolki dziewczyn w moim wieku, cieszących się życiem pomimo śmiertelnej choroby oraz kobiet, które szczerze mówią o rzeczywistości walki o swoje życie. 

To wcale nie znaczy, że mój nastrój nieustannie jest zły, że snuję się smętnie po świecie, albo że straciłam wszelką nadzieję na lepszą przyszłość. 

Wręcz przeciwnie. Myślenie o śmierci sprawia, że staram się żyć lepiej i działać odważniej. Posty o tragediach przypominają mi, że – parafrazując księdza Jana Kaczkowskiego – jest o wiele później, niż mi się wydaje. Skoro osoby w moim wieku dbające o swoje zdrowie zapadają na śmiertelne choroby, to może również dla mnie to ostatni moment, żeby zrealizować wymarzony projekt, żeby w końcu napisać powieść, albo zmienić pracę na taką, która pomoże mi w pełni zrealizować moje talenty?

Wspomnienie śmierci nigdy nie powinno wpędzać chrześcijanina w rozpacz. Nie tylko ze względu na wiarę, że życie tu na ziemi nie jest jedynym, jakie otrzymaliśmy, więc niezależnie od tego, jak trudne i beznadziejne się okaże, zawsze możemy mieć nadzieję na coś piękniejszego i pełniejszego po śmierci. Chrześcijanin motywację do działania czerpie również z przeświadczenia, że życie jest cudem oraz cennym darem. Dlatego naszym celem powinno być przeżycie go dobrze i uczynienie z niego arcydzieła. 

Życie pełne nie oznacza oczywiście hołdowania każdemu popędowi. Doświadczenie najpełniejszej rozkoszy wymaga od nas umiaru. Każdy kto choć raz objadł się ulubionym smakołykiem wie, że przejedzenie się wcale nie daje przyjemności, ale sprawia że mamy dosyć i żałujemy, że się zatraciliśmy. Największą radość daje zjedzenie czegoś, kiedy zaczęliśmy już odczuwać delikatny głód. Wyjątkowe jest zjedzenie wielkanocnego ciasta po okresie Wielkiego Postu, podczas którego odmawialiśmy sobie tego, co lubimy najbardziej. Przyjemności nie przynosi jedzenie słodyczy na każdy posiłek dnia, ale moment kiedy jemy jedną czekoladkę dziennie i możemy stworzyć z tego rytuał. Robimy sobie kawę, siadamy na balkonie, czujemy delikatny powiew wiatru i promienie słońca na twarzy. Właśnie wtedy najpełniej odczuwamy przyjemność – wyczekaną i rozsądnie dawkowaną.

Prawdziwa przyjemność wymaga też uważności. W chaosie codzienności, kiedy na każdym kroku bombardowani jesteśmy milionem bodźców, odczujemy prędzej zmęczenie i frustrację niż rozkosz. Najgłębszą satysfakcję daje skupienie się w stu procentach na tym, co w danej chwili robimy. Dopiero kiedy potrafimy odczuć coś wszystkimi zmysłami i zupełnie zatracić się w chwili, wiemy, czym jest prawdziwa rozkosz. 

Pracując nad swoimi wadami, często próbujemy odsunąć od siebie to, co cielesne. Mamy przeświadczenie, że uleganie zmysłowym przyjemnościom jest źródłem nawet jeśli nie największych, to najbardziej powszechnych grzechów. A jednak to właśnie odczuwanie zmysłami czyni nas ludźmi. Wierzę, że Bóg uczynił nas istotami cielesnymi nie bez powodu. 

Kilka lat temu, w trudnym momencie mojego życia, czułam się niespełniona dosłownie na każdym polu: uczuciowym, zawodowym, w sferze pasji i relacji przyjacielskich. Szłam właśnie do pracy, której nie lubiłam. Był typowy listopadowy poranek: liście już opadły, było zimno, ciemno, a deszcz zacinał bokiem. Nie miałam powodów do radości; wszystko było mi obojętne, a ja czułam jedynie chłód i kapiące mi na głowę krople. Jednak oprócz smutku towarzyszyła mi pewnego rodzaju satysfakcja z powodu tego, że to wszystko odczuwam. Uświadomiłam sobie jedną rzecz: to, że czuję, znaczy, że żyję, a przecież dobrze jest żyć. 

Dlatego w momencie, w którym zwątpisz, czy czeka cię jeszcze coś dobrego, zatrzymaj się na chwilę. Poczuj, jak wspaniale jest żyć; odczuwać świat zmysłami. Tworzyć. Realizować swoje pasje. Kiedy następnym razem poczujesz na twarzy ciepły promień nieśmiałego, jesiennego słońca, powtórz za mną: “Jak cudownie jest być na tym świecie choć przez chwilę!”.

Z zawodu prawnik, z powołania artysta. W Siejmy lubi tworzyć treści z pogranicza wiary oraz psychologii i rozwoju. W wolnych chwilach tworzy projekty graficzne, czyta i podróżuje.

Moje artykuły »

Newsletter

Raz w miesiącu: email z nowym numerem Siejmy