Opinie

Życie minimum minimorum

Jedną z największych pułapek współczesnego świata jest poruszanie się po linii najmniejszego oporu. Robienie tylko tego, co niezbędne, minimum minimorum. Unikanie tego, co trudne, nudne i nieprzyjemne. Może nam się wydawać, że nie jest to aż tak dużym problemem. Ale tak naprawdę taka postawa ma poważniejsze konsekwencje niż jesteśmy tego świadomi.

Chodzenie po linii najmniejszego oporu może się objawiać w naszym życiu na wiele sposobów. To może być na przykład robienie w życiu codziennym tylko tego, co niezbędne. Praca, obowiązki domowe i czas wolny spędzony na niczym konkretnym. To prowadzi do tego, że nasze życie wydaje się nam monotonne i bez sensu. Dobre wykorzystanie czasu wymaga wysiłku. Wymaga zastanowienia się: “Czego mi brakuje w życiu? Co mogę zrobić, żeby temu zaradzić? Jak mogę rozwijać moje pasje? W jaki sposób stawać się coraz lepszym we wszystkich sferach mojego życia?”. Oczywiście są sytuacje, kiedy praca i obowiązki są faktycznie wyczerpujące i zwyczajnie nie mamy energii na nic innego. Jednak jeżeli mamy czas i siły, żeby przez kilka godzin scrollować media społecznościowe, prawdopodobnie moglibyśmy też wykorzystać nasze zasoby w lepszy sposób.

Awersja do wysiłku i jakichkolwiek trudności może objawiać się też słuchaniem, czytaniem i oglądaniem tylko tego, co jest dla nas łatwe, ciekawe i przyjemne. Oglądamy tylko reality show, bo to taka niewymagająca rozrywka. Czytamy tylko skandynawskie kryminały, bo to jest nasz ulubiony gatunek, a na wszystko inne kręcimy nosem. Oczywiście nie ma niczego złego w “odmóżdżaniu się” od czasu do czasu ani w posiadaniu ulubionego gatunku. Jednak wszystko powinno być w umiarze. Nieustanne karmienie się tym samym sprawia, że nie rozwijamy się intelektualnie, nie kształtujemy swoich gustów, nie poszerzamy naszych horyzontów. Jeżeli od czasu do czasu nie spróbujemy zmierzyć się z czymś trudniejszym, z czymś nieznanym, utkwimy w wygodnej lecz ciasnej bańce.

Postawa minimum minimorum nasiliła się wraz z rozpowszechnieniem generatywnej sztucznej inteligencji. Zachłyśnięcie się jej możliwościami sprawiło, że nie wszyscy zastanowili się nad tym, w jaki sposób należy ją wykorzystywać. Czy to, że możemy zlecić napisanie maila dużemu modelowi językowemu oznacza, że powinniśmy to robić? Przez ostatnie kilkadziesiąt lat każdy pisał maile sam. Dlaczego więc nagle okazuje się, że dla niektórych jest do tego nieodzowna sztuczna inteligencja? Jaki jest sens, żebym obserwowała kogoś na mediach społecznościowych, jeżeli jego posty są w oczywisty sposób wygenerowane przez AI? Po co mam czytać treści tej osoby, jeżeli jej samej nie chciało się ich tworzyć? Ludzie “pytają się” sztucznej inteligencji o informacje, które można równie szybko znaleźć samemu. I można by pomyśleć, że w przypadku, kiedy AI naprawdę ułatwiło research, osoby te wykorzystałyby zaoszczędzony czas na sprawdzenie wiarygodności wszystkich informacji. Zwłaszcza, że było już wiele przypadków, kiedy treści wygenerowane przez sztuczną inteligencję okazywały się być oparte na nieistniejących źródłach.  Jednak nie zawsze tak się dzieje. Zaledwie kilka dni temu pojawiła się informacja, że pewna bardzo poważna i duża firma stworzyła raport na zamówienie, w którym znajdowały się przypisy do badań “wyhalucynowanych” przez AI.

Oddelegowywanie tworzenia wszelkiego rodzaju treści sztucznej inteligencji może zaoszczędzić nam czas i pracę, jednak ma ono dwie poważne konsekwencje. Po pierwsze, taki tekst przez brak naturalności traci “ludzki pierwiastek”, który pozwala nam wyczuć, że po drugiej stronie ekranu jest człowiek. To pogłębia izolację wynikającą z coraz większej ilości życia odbywającego się online. Po drugie, my sami zatracamy umiejętność pisania, szukania, myślenia… Te umiejętności, tak jak mięśnie, zanikają, jeżeli nie są używane.

Skąd bierze się nastawienie minimum minimorum? Dlaczego unikamy tego, co trudne? Z jakiego powodu ktoś może zdecydować się iść po linii najmniejszego oporu?

Słowo “zdecydować” jest tutaj trochę na wyrost, ponieważ takie podejście często właśnie bierze się z braku decyzji. Jeżeli nie podejmujemy refleksji nad tym, w jaki sposób żyjemy, może się to skończyć tym, że będziemy żyć na autopilocie. Jeżeli nie będziemy świadomie wybierać bardziej wartościowych opcji, nawet jeżeli są trudniejsze, możemy sobie na dłuższą metę zaszkodzić. I chociaż czasami nie jest łatwo wyjść z “łatwego” trybu życia, na pewno tego nie pożałujemy.

Redaktor prowadząca portalu StworzOna.pl. Autorka artykułów w e-magazynie Siejmy.

Moje artykuły »

Newsletter

Raz w miesiącu: email z nowym numerem Siejmy