Ewangelia ukryta w świecie magii? Film na Wielkanoc z duchowym przesłaniem
Wielkanoc to czas, kiedy częściej niż zwykle zatrzymujemy się, by pomyśleć o nadziei, odkupieniu i zwycięstwie życia nad śmiercią. W takich momentach chętnie sięgamy po historie, które niosą ze sobą głębszy sens. Dlatego właśnie dobry film na Wielkanoc może być czymś więcej niż tylko rozrywką.
Jednym z tytułów, który w zaskakująco piękny sposób łączy baśniową opowieść z duchowym przesłaniem, są „Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i Stara Szafa„. Czwórka rodzeństwa, dzięki magicznej szafie, trafia do krainy zwanej Narnią. Panuje tam wieczna zima pod rządami Białej Czarownicy. Dzieci z pomocą Aslana i innych mieszkających tam istot stawiają czoła Czarownicy, aby przywrócić tej krainie wiosnę i przede wszystkim wolność.
Może się wydawać, że „Opowieści z Narnii” to zwyczajna bajka dla dzieci, która nie kryje w sobie żadnego głębszego przesłania. Nic bardziej mylnego. To właśnie ten film jest jedną z najpopularniejszych ekranizacji książki dla młodych, który niesie ze sobą symbolikę powiązaną z jakże istotnym świętem dla każdego katolika – Uroczystością Zmartwychwstania Pańskiego. Dlaczego więc jest to idealny film na Wielkanoc?
Choć to „tylko” Narnia, trudno o lepszy film na Wielkanoc
Narnia przedstawiona jest jako świat, w którym istnieją baśniowe stwory, magia, zaklęcia i klątwy. Może to budzić w nas obawy, czy to na pewno odpowiedni film na Wielkanoc, skoro jest przepełniony zmyślonymi stworzeniami i czarami – a to chyba nie do końca jest coś, z czym kojarzy nam się wiara katolicka. Mimo że może to bywać mylące, nie o magię tutaj chodzi, a o pewnego rodzaju symbolikę.
Ofiarowanie swojego życia przez Aslana, aby ocalić Edmunda (zdrajcę) ma być interpretacją męki Chrystusa, który umarł na krzyżu, aby odkupić nasze winy. Najmłodszy z synów Adama dokonał zdrady poprzez wydanie swojego rodzeństwa Białej Czarownicy, która z kolei ma symbolizować grzech i szatana.
Następnie widzimy, że Aslan ożywa (zmartwychwstaje), czego świadkami są Łucja i Zuzanna, które widzą towarzyszące temu trzęsienie ziemi i kamień przełamujący się na pół. Postacie sióstr Pevensie często odczytuje się jako nawiązanie do dwóch Marii – obecnych przy śmierci i po zmartwychwstaniu Chrystusa. Wojownicy stojący po stronie Aslana ostatecznie wygrywają bitwę o Narnię, a on sam pokonuje Czarownicę. Porównuje się to do zwycięstwa Boga nad złem i uratowania ludzi przed potępieniem.
„Zwyciężył Lew z pokolenia Judy”. Duchowe przesłanie w postaci Aslana
Aslan przedstawiany jest jako ogromny lew i syn Władcy-Zza-Morza (czyli Boga Ojca). Lew jest symbolem męstwa, odwagi i honoru. W tradycji biblijnej Chrystusa określa się właśnie mianem „Lwa z pokolenia Judy”. Źródłem jest proroctwo Jakuba, który nazwał swojego syna lwem, zapowiadając, że z rodu Judy wyłoni się Król – Chrystus, który przyniesie zwycięstwo. Motyw Lwa Judy obecny jest także na kartach Apokalipsy:
A jeden ze starszych mi mówi: Nie płacz; oto zwyciężył lew z pokolenia Judy korzeń Dawida, by otworzyć zwój oraz złamać siedem jego pieczęci.
Ap 5, 5
Słowa „Zwyciężył lew z pokolenia Judy” pojawiają się również w antyfonie, którą usłyszała pewna zatroskana kobieta. Nękana przez złego ducha i źle traktowana przez męża, była bliska odebrania sobie życia. Kiedy podczas krótkiej wizyty w kościele zasnęła, objawił jej się św. Antonii i polecił, żeby modliła się tymi słowami: „Oto krzyż Pana! Uchodźcie jego przeciwnicy! Zwyciężył Lew z pokolenia Judy, Potomek Dawida. Alleluja!”. Obudziwszy się ze snu, kobieta zrobiła, tak jak jej polecił święty. Modląc się tymi słowami, doznała uwolnienia od złego ducha, a po powrocie do domu pogodziła się z mężem.
Historie, które przemieniają serca – i tych, którzy je stworzyli
Clive Staples Lewis największą popularność zdobył właśnie dzięki serii Opowieści z Narnii – cyklowi siedmiu powieści fantasy dla dzieci. Pierwsza część „Lew, czarownica i stara szafa” została wydana w 1950 roku. Zarówno ten, jaki i następne tomy uważa się za jego najlepsze prace.
Nie wszyscy jednak wiedzą, że Lewis był bliskim przyjacielem J.R.R. Tolkiena – autora Hobbita i trylogii „Władcy Pierścieni”, który w swoich dziełach również nawiązywał do Boga jako zbawcy świata. Jednak robił to w mniej bezpośredni sposób. Obydwoje wykładali na wydziale literatury angielskiej na Uniwersytecie Oksfordzkim. Należeli także do grupy literackiej Inklingów, w którym członkowie spotykali w Oksfordzkim pubie (Eagles and Child), gdzie czytali i dyskutowali nad swoimi dziełami. Najprawdopodobniej w dużej mierze dzięki Tolkienowi w życiu Lewisa ponownie zagościł Bóg.
Filmowe dzieła takie jak „Opowieści z Narnii” czy też ekranizacje powieści Tolkiena mogą stać się dla nas przykładem, że Ewangelia nie ogranicza się tylko do kościelnych ambon i wcale nie jest nudna. Jezus umarł na krzyżu za nasze grzechy, aby pokonać śmierć i otworzyć dla nas bramy niebieskie. Czy to właśnie nie jest iście filmowa fabuła? Dlatego dzień Zmartwychwstania traktujmy, jako czas pełen radości i wdzięczności, że Syn Boży żyje i jest wśród nas. Radujmy się i wołajmy Alelluja!
Czytaj więcej:
- Między śmiercią a zmartwychwstaniem Chrystusa
- Dziedzictwo o. Dolindo: Jezu, Ty się tym zajmij!
- Misteria Męki Pańskiej poruszają serca. Żywa tradycja wiary
- Renesans sztuki sakralnej. Chcą namalować katolicyzm od nowa