Opinie

Katolicki sposób na cyfrowy minimalizm

Coraz częściej mamy dziś wrażenie, że ekrany kradną nam czas. Nieraz zdarza nam się, że chcemy sprawdzić w telefonie jedną rzecz, a kończymy przeglądając głupie filmiki przez trzy godziny. Z drugiej strony zrezygnowanie z urządzeń elektronicznych wydaje nam się niemożliwe. W końcu, używamy ich także do wartościowych czynności – pozostania w kontakcie ze znajomymi, pracy, słuchania ciekawych podcastów czy też czerpania wiedzy z edukacyjnych kont. W ograniczeniu czasu spędzanego przed ekranem nie pomaga też fakt, że mechanizmy korzystania z mediów społecznościowych są zaprojektowane tak, aby nas uzależniać. Czy istnieje jakiś sposób na katolicki cyfrowy minimalizm?

Nie bądź produktem

Psychologowie zwracają uwagę na fakt, że media społecznościowe zaprojektowane są tak, aby nas uzależniać. Mechanizm dopaminowy w naszym mózgu działa, nagradzając nas nie tyle za doznanie przyjemności, co za oczekiwanie na nią. Sięgając po telefon nigdy nie wiemy, co nas tam czeka. Być może pojawi nowe powiadomienie, może znajomy polubił nasze zdjęcie, a może ktoś napisał do nas wiadomość. Bezmyślnie scrollując rolki na Instagramie czy TikToku również nie mamy pewności, czy kolejna pojawiająca się na ekranie treść okaże się dla nas interesująca. Każde przesunięcie palcem po ekranie do kolejnej treści daje jednak tak pożądaną przez nasz mózg obietnicę przyjemności.

Na szkodliwe mechanizmy zwracają uwagę również specjaliści, którzy kiedyś mieli okazję pracować u technologicznych gigantów. Tristan Harris, były „design ethicist” w Google zwraca uwagę, że celem mediów społecznościowych nie jest już służenie ludziom. Platformy te starają się jak najdłużej utrzymać uwagę swoich użytkowników. Zostały one zaprojektowane tak, aby uzależniać użytkowników, ponieważ firmy zarabiają na ich uwadze, a nie na produktach, zgodnie z zasadą: “Jeśli nie płacisz za produkt to ty jesteś produktem”. Justin Rosenstein, współtwórca przycisku „like” w Facebooku podkreśla, że elementy, które dziś uważamy często za „niewinne” (takie jak właśnie lajki, powiadomienia, infinite scroll) były, przynajmniej częściowo, projektowane z myślą o angażowaniu użytkowników. Z kolei Tim Kendall, były dyrektor ds. monetyzacji w Facebook, a później prezes Pinterest w wywiadach mówi, że na początkowych etapach pracy zawodowej technologia wydawała się jemu i jego współpracownikom świetna i pełna potencjału. Z czasem dojrzeli jednak do tego, że równolegle budują „maszynę do pieniędzy”, która monetyzuje naszą uwagę. 

Pracuj głęboko

Problemem jest jednak nie tylko mechanizm uzależniający. Cal Newport w swojej książce pt.: “Praca głęboka. Jak odnieść sukces w świecie w którym ciągle coś nas rozprasza” zwraca uwagę, że częste korzystanie z mediów społecznościowych może zmniejszyć naszą zdolność do całkowitego i głębokiego skupienia. Ciągła chęć sięgnięcia po telefon czy sprawdzenia powiadomień sprawia, że trwamy w stanie ciągłego rozproszenia. Jeśli staramy się w skupieniu pracować nad czymś na komputerze, ale mamy w swojej przeglądarce otwartą kartę z Facebookiem, a telefon jest w zasięgu ręki, nasz umysł cały czas pozostaje w trybie czuwania i oczekiwania na potencjalne powiadomienie. Media społecznościowe, jako narzędzie ciągłego rozproszenia, obniżają naszą zdolność do długiej, produktywnej pracy, bo przerzucanie się między zadaniami, powiadomieniami, alertami, osłabia „mięsień” uwagi. Sprawiają również, że tracimy zdolność do myślenia, refleksji i tworzenia. 

Jednocześnie, umiejętność długotrwałego skupienia, przez to, że staje się coraz rzadsza we współczesnym świecie, staje się coraz bardziej ceniona. To ona może zapewnić nam zawodowy sukces. Być może elitą przyszłości będą bowiem właśnie ludzie zdolni do długiej, głębokiej pracy w stanie maksymalnego skupienia. 

Bądź cyfrowym minimalistą

Wszystko to sprawia, że coraz więcej osób próbuje ograniczyć swoje korzystanie z mediów społecznościowych. Wspomniany już Cal Newport w innej książce pt. “Cyfrowy minimalizm” proponuje serię kroków, które każdy z nas może podjąć, aby ten cel osiągnąć. Niekoniecznie trzeba całkowicie rezygnować z urządzeń elektronicznych, zwłaszcza że mogą one służyć nam one do wartościowych czynności. Warto po prostu uporządkować nasz sposób korzystania z nich. Autor proponuje, żeby najpierw, podczas 30-dniowego detoksu, odstawić technologie opcjonalne, to znaczy takie, których usunięcie nie spowoduje szkód lub poważnych zakłóceń w codziennym funkcjonowaniu twojego zawodowego lub osobistego życia. Po tym czasie można próbować wprowadzić daną technologię ponownie, zadając sobie jednak pytanie: czy ona wspiera bezpośrednio coś, co głęboko sobie cenię? Czy służy czemuś, co ma dla mnie wielką wartość? Jeśli nie, trzeba ją zastąpić czymś innym. Newport proponuje też, żeby wprowadzić w życie świadome „okna czasowe” na pracę głęboką, a czas na media ograniczać. 

Naucz się nudzić

Ważne jest także to, żeby nabyć umiejętność, którą coraz częściej zatracamy, a mianowicie umiejętność nudy. W dzisiejszych czasach nawet krótka chwila, w której nie mamy co ze sobą zrobić – minuta oczekiwania na windę, czy czas spędzony w kolejce do kasy – skłaniają nas do szybkiego sięgnięcia po telefon. Przez to że eliminujemy z naszego życia każdą chwilę nicnierobienia, pozbawiamy nasz mózg możliwości przepracowania informacji, które do niego nieustannie docierają. Tracimy przestrzeń do kreatywnego myślenia i refleksji nad naszym życiem. 

Media społecznościowe sprawiają również, że tracimy umiejętność odpoczynku. Wydaje nam się, że kiedy zmęczeni po pracy sięgamy za telefon i trzy godziny oglądamy TikToka, relaksujemy się i odbudowujemy nasze siły. Tymczasem człowiek najlepiej odpoczywa, robiąc coś twórczego. Newport zwraca uwagę, że wymagające zajęcie jest bardziej satysfakcjonujące, niż bierna konsumpcja. Wartościowy odpoczynek będzie więc polegał na tym, żeby wykorzystać nasze umiejętności, by wytwarzać wartościowe przedmioty w świecie fizycznym, a także poświęcać się zajęciom, które wymagają interakcji społecznych. 

Dbaj o swoje sumienie

Wszystkie te negatywne aspekty korzystania z mediów społecznościowych sprawiają, że  katolik powinien dłużej pochylić się nad tym problemem Uzależnienie od telefonów i poświęcanie energii na nic nie wnoszącą do życia konsumpcję sprawia, że marnujemy nasz cenny czas, który w dużej mierze moglibyśmy przeznaczyć na bardziej wartościowe i rozwijające czynności. Z kolei przyzwyczajanie się do ciągłego rozpraszania i utracanie możliwości długotrwałego skupienia dosłownie nas ogłupiają. W efekcie, zamiast rozwijać nasze talenty, tracimy je. Postępujemy również sprzecznie z naturą, która od zarania dziejów każe przecież człowiekowi podejmować działania twórcze i wykorzystywać umiejętności, aby czynić w świecie realną zmianę. Z kolei fakt że nie zostawiamy sobie czasu na nudę, a w naszej codzienności nie ma ani jednego momentu, w którym nasze myśli mogą krążyć swobodnie, może sprawić, że nasze sumienie będzie coraz gorzej ukształtowane. Skoro bowiem nie zostawiamy sobie żadnego czasu na refleksję nad naszym zachowaniem, nie mamy podstaw, aby nad nim pracować. 

Nie daj się ogłupić

Innym problemem jest to, że media społecznościowe oduczają nas samodzielnego myślenia. Ich twórcy zbierają od nas informacje, na których podstawie proponowane są nam określone treści i reklamy. Rekomendowane filmy na platformach streamingowych, czy informacje ze świata polityki na Facebooku teoretycznie powinny być zgodne z naszymi preferencjami. W praktyce ograniczają nasz wybór i pozbawiają możliwości dotarcia do treści i poglądów odmiennych od naszych. Wspomniany już Tristan Harris powiedział w jednym z wywiadów: „50 designerów, dwudziesto-, trzydziestopięcioletnich białych facetów w Kalifornii, podejmowało decyzje mające wpływ na dwa miliardy ludzi. Dwa miliardy ludzi myślało to, czego nie miało zamiaru, bo designer w Google’u powiedział: »Tak będą działały powiadomienia na ekranie, który oglądasz rano«”. Niektórzy twierdzą, że współczesny człowiek nie dokonuje już własnych wyborów. Ogląda filmy, które zaproponuje mu algorytm Netflixa, czerpie wiedzę z treści najbardziej popularnych na Instagramie, a na wakacje lata tam, dokąd akurat znajdzie tanie loty. W cyfrowym świecie bardzo łatwo zamknąć się w swojej bańce, dać się ponieść emocjom, a także utracić umiejętność dokonywania świadomych wyborów i formułowania własnego zdania.

Kontempluj

Na szczęście katolik ma wiele narzędzi, żeby wystrzegać się nadmiernego korzystania z mediów społecznościowych. Może na przykład sięgnąć do całej tradycji modlitwy kontemplacyjnej, aby być bardziej tu i teraz i skupić swoje myśli na Bogu, a nie na powiadomieniach w telefonie. Kontemplacja prowadzi do wyłączenia nadmiarowych bodźców i do przebywania w obecności Boga. Uczy też kierować uwagę na jeden punkt, łagodnie wracać, gdy myśli uciekają i trwać w skupieniu coraz dłużej. Z kolei Tradycja Kościoła proponuje rytm dnia, w którym jest czas zarówno na poranną modlitwę, pracę w skupieniu, jak i na wieczorne podsumowania i sakramenty. Im bardziej życie przebiega według rytmu modlitwy, tym mniej miejsca zostaje na kompulsywne korzystanie ze smartfona. 

Zdecydowanie warto podjąć te kroki, bo tylko człowiek o uporządkowanym sumieniu i zarządzający samodzielnie swoją uwagą, stanie się świadomym obywatelem odpornym na sztuczki cyfrowych gigantów. 



Z zawodu prawnik, z powołania artysta. W Siejmy lubi tworzyć treści z pogranicza wiary oraz psychologii i rozwoju. W wolnych chwilach tworzy projekty graficzne, czyta i podróżuje.

Moje artykuły »

Newsletter

Raz w miesiącu: email z nowym numerem Siejmy