Duchowość

Dawid. Człowiek z pęknięciem

Historia Dawida to opowieść o człowieku, którego Bóg wybiera mimo słabości i pęknięć. Liturgia ostatnich dni przypomina nam, że Król Dawid nie był bohaterem bez skazy, lecz kimś, kto upadał, wracał i pozwalał się prowadzić. Jego życie pokazuje, że Bóg patrzy na serce, a nie na pozory i że nawet w grzechu potrafi odnaleźć drogę do przemiany.

Przez ostatnie dni w Kościele wsłuchujemy się w historię Króla Dawida. Liturgia prowadzi nas przez jego życie krok po kroku, bez pomijania tych momentów jego życia, które możemy śmiało nazwać „niewygodnymi”. Już samo powołanie przyszłego władcy mówi wiele o tym, jak Bóg działa.

Gdy Samuel przychodzi do Betlejem, Jesse pokazuje mu swoich starszych synów. Wszyscy wydają się odpowiedni na tron, są silni, dojrzali, widoczni, wpisują się w archetyp monarchy. Jednak Dawida nie ma pośród nich, jest najmłodszy, zajęty pilnowaniem owiec. Nawet ojciec nie uważa, by warto było go wołać. Dopiero wyraźne polecenie proroka sprawia, że Dawid zostaje przyprowadzony.

Pan jednak rzekł do Samuela: «Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż odsunąłem go, nie tak bowiem, jak człowiek widzi, <widzi Bóg>, bo człowiek widzi to, co dostępne dla oczu, a Pan widzi serce».

(1 Sm 16, 7)

Dawid zostaje wybrany nie dlatego, że jest urodzonym władcą, nie dlatego, że jego wygląd zachwyca, albo, że budzi respekt. Zostaje namaszczony dlatego, że Bóg tego pragnie.

Odwaga, która rodzi się z zaufania

Walka Dawida z Goliatem może zostać spłycona do młodzieńczej odwagi, czy porywczości. Ale tekst biblijny podkreśla coś zupełnie innego. On idzie stoczyć walkę w imię Boga. Ma w sobie przekonanie, że nie jest sam. Skoro Filistyn „urągał wojsku Boga żywego” (1 Sm 17, 26c), to Bóg musi mu pomóc.

Dawid odrzekł Filistynowi: «Ty idziesz na mnie z mieczem, dzidą i zakrzywionym nożem, ja zaś idę na ciebie w imię Pana Zastępów, Boga wojsk izraelskich, którym urągałeś. Dziś właśnie wyda cię Pan w moje ręce, pokonam cię i utnę ci głowę.”

(1 Sm 17, 45-46)

Słowa Dawida nie są ambicjonalne, lecz wynikają z żywego doświadczenia Boga. Jego wiara dojrzewała wcześniej, w ciszy pastwisk, w momentach, gdy mógł przybliżać się do Boga, ale także w chwilach prób, gdy walczył z niedźwiedziami i lwami. Odwaga Dawida rodzi się z zaufania, które kształtowało się przez lata.

Król, który przekracza granice

W końcu, po wielu chwilach niepewności, Dawid zostaje królem. Odnosi sukcesy, jednoczy Naród Izraelski, zdobywa Jerozolimę. I właśnie wtedy pojawia się największe pęknięcie. Dawid zostaje w pałacu, gdy inni idą na wojnę.

Pewnego wieczora Dawid, podniósłszy się z posłania i chodząc po tarasie swego królewskiego pałacu, zobaczył z tarasu kąpiącą się kobietę. Kobieta była bardzo piękna. 3 Dawid zasięgnął wiadomości o tej kobiecie. Powiedziano mu: «To jest Batszeba, córka Eliama, żona Uriasza Chittyty».”

(2 Sm 11, 2-4)

Potem wszystko zaczyna się sypać. Próba ukrycia grzechu. Manipulacja. W końcu decyzja, by wysłać Uriasza na pewną śmierć. To jeden z najbardziej bolesnych fragmentów Biblii, bo pokazuje, jak łatwo władza i brak czujności prowadzą do tragedii.

Autor księgi nie pozostawia złudzeń:

Postępek jednak, jakiego dopuścił się Dawid, nie podobał się Panu.”

(2 Sm 11,27b).

Nie ma usprawiedliwienia, jest fakt. Dawid, wybrany przez Boga, przekracza granice i dopuszcza się ogromnego grzechu.

Prawda, która boli, ale ratuje

Bóg nie zostawia Dawida samego z grzechem, nie wysyła go na potępienie. Wręcz przeciwnie, wciąż o niego walczy – posyła Natana. Prorok jest dobrym retorem, nie zaczyna od oskarżenia, ale od historii o bogaczu, który odbiera biedakowi jedyną własność – owcę. Dawid, słysząc tę historię, mocno się oburza i osądza tego człowieka:

Na życie Pana, człowiek, który tego dokonał, jest winien śmierci.”

(2 Sm 12, 5b)

Dopiero wtedy Natan ukazuje, że głównym bohaterem tej historii jest właśnie Dawid.

To moment prawdy, król mógłby się bronić, wykorzystać władzę, ale nie, On postępuje w najlepszy możliwy sposób, uznaje swoją winę i przyjmuje odpowiedzialność. Nawrócenie Dawida nie sprawiło, że skutki grzechu się cofnęły, ale polega na uznaniu prawdy o sobie.

Modlitwa bez wybielania siebie

Psalmy przypisywane Dawidowi są zapisem jego wnętrza. Psalm 51, „Zmiłuj się nade mną, Boże, to modlitwa człowieka, który wie, że zawiódł i nie ma już kompletnie nic na swoją obronę, że jedyne co mu zostaje, to Bóg. Jest prośba o serce czyste i o nowy początek.

Inne psalmy pokazują gniew, poczucie opuszczenia, krzyk: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Ps 22,2).

Dawid nie poprawia swoich emocji. Nie udaje, że wszystko jest w porządku. Wie, że przed Bogiem nie trzeba grać roli. Jego modlitwa jest szczera, bo wypływa z relacji, nie z potrzeby, by dobrze wypaść. Modlitwa psalmami wciąż niesamowicie dużo wnosi w nasze życie. One wyrażają emocje. Tak, jak wyrażały to, co czuł Dawid, tak mogą wyrażać to, co czujemy my. Właśnie w momentach, gdy nie znajdujemy słów, by wyrazić Bogu to, co czujemy, to zostają nam Psalmy.

Człowiek według Bożego serca

W Dziejach Apostolskich Paweł mówi o Dawidzie:

Znalazłem Dawida, syna Jessego, człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę.”

(Dz 13, 22b)

Wsłuchując się w historię Dawida, a zwłaszcza w etap z Batszebą możemy nie do końca rozumieć dlaczego Paweł tak mówi. Przecież nie może chodzić o moralną doskonałość. Chodzi o serce, które nie zamyka się przed Bogiem. Dawid grzeszy, ale wraca. Upada, ale pozwala się podnieść. Nie odcina relacji.

Jego życie pokazuje, że Bóg nie rezygnuje z człowieka po jednym upadku. Ani po wielu. Szuka serca zdolnego do prawdy i do powrotu. Bóg ma oczy, które pragną widzieć dobro. Ma serce, które pragnie przebaczyć każdy grzech.

Pęknięcie jako miejsce spotkania

 „Pan jest blisko skruszonych w sercu i wybawia złamanych na duchu.”

(Ps 34, 19)

Historia Dawida potwierdza te słowa. Pęknięcie nie staje się końcem drogi, ale miejscem, w którym Bóg działa najmocniej.

Ta historia zostaje nam dana nie po to, by usprawiedliwiać grzech, ale by nie tracić nadziei. Bóg nie szuka ludzi bez rys. Szuka tych, którzy nie uciekają od prawdy. Jeśli Dawid, z całą swoją historią, mógł pozostać w relacji z Bogiem, to znaczy, że także nasze pęknięcia nie muszą być końcem. Mogą stać się początkiem.

Brat mniejszy - bernardyn. Duszpasterz i katecheta. Posługuje w Sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej w Rzeszowie.

Moje artykuły »

Newsletter

Raz w miesiącu: email z nowym numerem Siejmy