Opinie

Ucieczka, która ocala. O mądrej trosce o siebie

Ewangelia o ucieczce Świętej Rodziny do Egiptu przypomina, że chrześcijańska walka ze złem nie zawsze oznacza heroiczne trwanie w cierpieniu. Czasem zgodną z wolą Boga decyzją jest odejść — chroniąc życie, godność i pokój serca. Dla wielu osób ucieczka Świętej Rodziny do Egiptu może być dziś ważną lekcją chrześcijańskiego postępowania.

Romantyczny mit walki ze złem

W naszej kulturze mocno zakorzeniła się romantyczna wizja zmagania się ze złem: bohaterskiej walki do ostatniego tchu albo cichego, pokornego znoszenia cierpienia. Wydaje nam się, że szlachetność polega na tym, by „wytrwać”, „nie odpuszczać”, „nie uciekać”. Tymczasem czytana wczoraj podczas liturgii Ewangelia o ucieczce Świętej Rodziny do Egiptu (Mt 2, 13–15) pokazuje coś zupełnie innego — że czasem najbardziej dojrzałą, odpowiedzialną i zgodną z wolą Boga decyzją jest… odejść. Oddalić się od przemocy. Chronić życie.

Józef, który nie czeka na cud

Józef nie czeka na żołnierzy Heroda. Nie staje w drzwiach stajenki z pasterską laską, gotów na nierówną walkę. Nie próbuje „bohatersko” zmierzyć się z siłą, której nie jest w stanie pokonać. Gdy słyszy w nocy wezwanie anioła, natychmiast wstaje, bierze Maryję i Dziecię, i ucieka. Nie dlatego, że jest tchórzem, lecz dlatego, że jest odpowiedzialny. Rozpoznaje, że w tej sytuacji walka nie ma sensu, a pozostanie na miejscu oznaczałoby śmierć. Ucieczka staje się więc aktem troski, a nie słabości.

Współczesne formy przemocy

Ta ewangeliczna scena jest niezwykle aktualna w kontekście współczesnych form przemocy — psychicznej, fizycznej, ekonomicznej, emocjonalnej. W toksycznych relacjach, w mobbingu, w manipulacji, w poniżaniu często próbujemy „wytrwać”, bo wydaje nam się, że tak trzeba. Że tak nakazuje wiara. Że cierpliwe znoszenie krzywdy jest cnotą. A przecież Bóg mówi jasno: „nie zabijaj” — co oznacza również: nie pozwalaj, by zabijano w tobie życie, godność, wolność, pokój serca.

Cierpliwość, która rozzuchwala agresora

Cierpliwe znoszenie przemocy niekoniecznie uszlachetnia. Ono często rozzuchwala agresora. Przemoc nie znika od samego cierpienia ofiary. Przeciwnie — rośnie, gdy widzi bezbronność. Dlatego ucieczka, choć bywa trudna i obciążona poczuciem winy, jest czasem jedyną drogą ocalenia. Nie jest brakiem odwagi, lecz jej najczystszą formą: odwagą powiedzenia „dość”, odwagą postawienia granicy, odwagą ochrony siebie i swoich bliskich.

Ucieczka jako akt wiary, nie słabości

Warto zauważyć, że Józef nie prowadzi długich rozważań, nie próbuje racjonalizować zagrożenia, nie tłumaczy sobie, że „może nie będzie tak źle”. Nie szuka duchowych powodów, by zostać. Nie mówi: „Bóg mnie ochroni, więc nie muszę nic robić”. On działa. Ucieczka jest jego odpowiedzią na Boże wezwanie — odpowiedzią, która ratuje życie. To ważna lekcja dla nas, bo często mylimy zaufanie Bogu z biernością, a pokorę z rezygnacją z własnych granic.

Prawo do odejścia

Wiele osób pozostaje w relacjach, które ich niszczą, bo boją się, że odejście będzie oznaką egoizmu. Inni trwają w środowiskach pełnych przemocy psychicznej, bo wydaje im się, że „tak trzeba”, że „każdy ma swoje krzyże”. Jeszcze inni pozwalają się wykorzystywać, bo myślą, że chrześcijaństwo wymaga nieustannego poświęcenia. Tymczasem Ewangelia pokazuje, że troska o życie — również własne — jest wartością, którą Bóg stawia bardzo wysoko.

Ucieczka, która chroni to, co najcenniejsze

Ucieczka nie zawsze jest zdradą ideałów. Może okazać się ich obroną. Jest wyborem życia, a nie śmierci. Jest decyzją, która pozwala ocalić to, co najcenniejsze. I dlatego Ewangelia daje nam do niej prawo. A czasem wręcz obowiązek: jeśli chcę ocalić siebie, muszę się oddalić. Zerwać toksyczną relację. Nie wchodzić w interakcję z kimś, kto mnie rani. Odwrócić się od tego, kto manipuluje i wykorzystuje.

Ucieczka Świętej Rodziny nie jest więc historią o strachu. Jest historią o mądrości. O odwadze. O odpowiedzialności. I o tym, że Bóg naprawdę chce naszego życia — nie tylko biologicznego, ale także duchowego, emocjonalnego, psychicznego. A czasem życie ocala się właśnie przez odejście.

Bernardyn. Duszpasterz, katecheta i rekolekcjonista. Obecnie w klasztorze w Alwerni.

Moje artykuły »

Newsletter

Raz w miesiącu: email z nowym numerem Siejmy