Duchowość

Trzecia, tajemna droga (uświęcenie)

Ostatnio stwierdziłam, że ludzie dzielą się na dwie kategorie, w zależności od tego, co jest dla nich priorytetem – komfort czy czas. Które z tych dwóch jest ważniejsze? I jaki to ma związek z Wielkim Postem?

Nieubłaganie zbliża się nowy okres liturgiczny – Wielki Post. Zastanawiałam się, czy użyć tutaj wyrażenia ‘nieubłaganie’, jako że ma ono wydźwięk pejoratywny, ale stwierdziłam, że jest trafne. Wielki Post często kojarzy się z czymś nieprzyjemnym. Ponad półtora miesiąca mszy świętych w okrojonej wersji i nabożeństw o Męce Pana Jezusa. Nie można wtedy wyprawiać hucznych imprez. I na dodatek wypadałoby na ten czas podjąć jakieś postanowienia w celu umartwienia i stawania się lepszym.

Do postanowień wielkopostnych często podchodzimy jak pies do jeża i, z racji tego, wybieramy je trochę byle jak. Czasami decydujemy się po prostu na pierwsze lepsze, które nam przyjdzie do głowy, nie zastanawiając się nad tym, czy ma ono sens. Czasami wybieramy jedno ze sztampowych postanowień, np. niejedzenie słodyczy, mimo tego, że za słodyczami i tak nie przepadamy. Zdarza się, że decydujemy się na postanowienie, które nie będzie dla nas zbyt trudne. Takie, żeby coś było, ale żeby też nas za dużo nie kosztowało. Z drugiej strony można do sprawy podejść zbyt ambitnie. Jeżeli na co dzień nie odmawiamy różańca, a będziemy mieć postanowienie, że w Wielkim Poście będziemy odmawiać codziennie wszystkie tajemnice, prawdopodobnie nam się to nie uda. W rezultacie szybko się zniechęcimy naszą porażką i porzucimy to postanowienie.

Postanowienia wielkopostne powinny być dobrze do nas dopasowane. Powinny pomóc naszemu rozwojowi duchowemu i sprawić, że staniemy się lepszymi ludźmi. Dlatego podczas wybierania naszych postanowień dobrze byłoby zadać sobie pytanie: nad czym musimy popracować? Co nas kosztuje? Co będzie dla nas prawdziwym wyrzeczeniem?

Ostatnio stwierdziłam, że ludzie dzielą się na dwie kategorie, w zależności od tego, co jest dla nich priorytetem – komfort czy czas. Oczywiście nie jest to stały podział i każdy z nas przy odpowiednich warunkach przechodzi czasami do tej drugiej kategorii. Osoby ceniące wygodę zapominają o niej, kiedy bardzo się śpieszą. Z drugiej strony, ci, którzy stawiają czas na pierwszym miejscu, potrafią przestawić go na drugi plan, kiedy są bardzo zmęczone lub chore. Jednak w normalnych okolicznościach każdy preferuje jedną z tych dwóch rzeczy – wygodę albo czas.

Ludzie z pierwszej kategorii bardzo nie lubią poświęcać swojego komfortu. Wolą poczekać na autobus niż pójść na piechotę; wolą poszukać windy niż iść po schodach.

Osoby należące do drugiej kategorii są w stanie znieść drobne niedogodności, jeżeli oznacza to, że dana czynność zostanie szybciej wykonana. Kiedy muszą wyjść na chwilę na dwór zimą, zakładają na siebie niezbędne minimum warstw, byle tylko jak najszybciej opuścić dom. Mogą umyć ręce zimną wodą, jeżeli oznacza to, że zaoszczędzą w ten sposób kilka sekund.

Myślę, że podział ten jest pomocny przy wybieraniu postanowień na Wielki Post. Możemy zastanowić się nad tym, w której z tych dwóch kategorii jesteśmy. Jeżeli przedkładamy komfort ponad wszystko, dobrym postanowieniem może być coś, co nasz komfort zmniejszy. Możemy na przykłać myć się chłodniejszą wodą albo nie dosalać posiłków. Z drugiej strony, jeżeli czas jest naszym priorytetem, dobrym postanowieniem może być właśnie, żeby w Wielkim Poście mniej się śpieszyć. Chodzić trochę wolniej, wykonywać naszą pracę dokładniej.

Bo co tak naprawdę powinno być dla nas najważniejsze? Co jest lepsze w tej sytuacji – wygoda czy czas? Co powinno być u nas na pierwszym miejscu? Odpowiedź brzmi: ani to ani to. Naszą główną motywacją i tym, co jest dla nas najważniejsze, powinno być nasze uświęcenie. To ono powinno kierować naszymi działaniami. Dlatego w Wielkim Poście postarajmy się, żeby to właśnie uświęcenie było tym, co przedkładamy ponad wszystko.

Redaktor prowadząca portalu StworzOna.pl. Autorka artykułów w e-magazynie Siejmy.

Moje artykuły »

Newsletter

Raz w miesiącu: email z nowym numerem Siejmy