Opinie

Czy wojna może być słuszna?

Listopad to miesiąc, w którym świętujemy odzyskanie przez Polskę niepodległości, a tym samym koniec I wojny światowej. Wojny która odcisnęła piętno na całym pokoleniu i zakończyła pewną epokę. Jesienna melancholia wyjątkowo sprzyja zwróceniu się ku tym tematom. Tym bardziej, że wojna wciąż jest tematem aktualnym, bo nowoczesność, wbrew wyobrażeniom niektórych myślicieli ubiegłego wieku, wcale nie przyniosła wszechobecnego pokoju. Co gorsza, wojna często jest przez środowiska konserwatywne romantyzowana jako okoliczność, w której młodzi ludzie mogą się sprawdzić, wykazać odwagą i pokazać swoje najlepsze cechy. A jednak przykład I wojny światowej pokazuje, że wojna zawsze jest zła, brutalna, niepotrzebna i barbarzyńska. 

Wojna uzasadniona?

Katolicka doktryna od samego początku poświęcała uwagę tematowi wojny. W pierwszych wiekach swego istnienia chrześcijaństwo w sposób radykalny negowało celowość wojny. Z czasem zaczęto rozróżniać wojnę sprawiedliwą od niesprawiedliwej. Po Soborze Watykańskim II Kościół odszedł od teorii wojny sprawiedliwej. Dziś mówi się raczej o warunkach  „uprawnionej obrony z użyciem siły militarnej”. Zgodnie z Konstytucją duszpasterską o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, obrona taka może nastąpić jeśli:

  • szkoda wyrządzana przez napastnika narodowi lub wspólnocie narodów była długotrwała, poważna i niezaprzeczalna;
  • wszystkie pozostałe środki zmierzające do położenia jej kresu okazały się nierealne lub nieskuteczne;
  • były uzasadnione warunki powodzenia;
  • użycie broni nie pociągnęło za sobą jeszcze poważniejszego zła i zamętu niż zło, które należy usunąć. W ocenie tego warunku należy uwzględnić potęgę współczesnych środków niszczenia1.

Katechizm Kościoła katolickiego zobowiązuje każdego obywatela do podejmowania działań na rzecz unikania wojen. Zaznacza jednak, że:

tak długo jednak jak “będzie występować niebezpieczeństwo wojny i będzie brakowało kompetentnej oraz wyposażonej w odpowiednie możliwości władzy międzynarodowej, tak długi nie można odmówić rządom prawa do słusznej obrony, po wyczerpaniu wszystkich środków pokojowych rokowań2.

Katechizm podkreśla też, jak ważne jest prawo istoty ludzkiej do życia. W związku z tym każdy z nas ma prawo do obrony, a w takiej sytuacji nie jest winny zabójstwa. 

Jeśli ktoś w obronie własnego życia używa większej siły, niż potrzeba, będzie to niegodziwe. Dozwolona jest samoobrona, w której ktoś w sposób umiarkowany odpiera przemoc… Nie jest natomiast konieczne do zbawienia, bo ktoś celem uniknięcia zabicia napastnika zaniechał aktu umiarkowanej samoobrony, gdyż człowiek powinien bardziej troszczyć się o własne życie, niż o cudze3.

Jednocześnie, Kościół potępia wszelkie działania na arenie międzynarodowej, które sprzeciwiają się naturalnemu prawu narodów. Do takich działań należy zaliczyć przede wszystkim te, za pomocą których planowo i metodycznie zmierza się do zagłady jakiegoś plemienia, narodu czy mniejszości narodowej. Kościół sprzeciwia się także wojnie totalnej, czyli wszelkim działaniom wojennym zmierzającym do zniszczenia całych miast lub też większych połaci kraju z ich mieszkańcami, oraz wyścigowi zbrojeń4.

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój

Działania Kościoła w kierunku utrzymania na świecie pokoju obejmują jednak o wiele więcej, niż tylko potępienie wojny. Konstytucja Dogmatyczna o Kościele podkreśla, że:

Pokój nie jest prostym brakiem wojny ani też nie sprowadza się jedynie do stanu równowagi sił sobie przeciwstawnych, nie rodzi się także z despotycznego władztwa, lecz słusznie i właściwie zowie się „dziełem sprawiedliwości”5.

Dokument ten zwraca jednocześnie uwagę na fakt, że pokój nigdy nie jest dany raz na zawsze i nieustannie trzeba podejmować wysiłki w celu utrzymania go. W związku z tym wszyscy ludzie, biorąc przykład z Chrystusa, powinni współdziałać dla umocnienia między nimi pokoju w sprawiedliwości i miłości.  

Jako że ludzka natura jest przesiąknięta grzechem, utrzymanie pokoju wymaga, aby człowiek cały czas walczył ze swoimi namiętnościami. Pokój to jednocześnie nie tylko brak przemocy. Utrzymanie go wymaga zorganizowania społeczeństwa w sprawiedliwy sposób, tak aby potrzeby wszystkich ludzi były zabezpieczone. 

Pokoju takiego na ziemi osiągnąć nie można, jeśli nie zabezpieczy się dobra poszczególnych osób i jeśli ludzie z ufnością i dobrowolnie nie będą udzielać sobie nawzajem bogactw swego umysłu i ducha. Do zbudowania pokoju niezbędnie konieczna jest zdecydowana wola poszanowania innych ludzi i narodów oraz ich godności, jak też wytrwałe praktykowanie braterstwa. A przeto pokój jest także owocem miłości, która posuwa się poza granice tego, co może wyświadczać sama sprawiedliwość6.

Katolik-pacyfista?

Wiemy już, że katolik ma prawo podjąć obronę w przypadku agresji, ale czy ma taki obowiązek? Możnaby uznać, że katolik nie powinien z zasady być pacyfistą, bo istnieją wojny, w których stajemy w obronie takich wartości, za które zdecydowanie warto walczyć. Poza tym pozwolenie oprawcom na działanie i wycofanie się mogłoby doprowadzić do ich większego rozzuchwalenia. Jednak zgodnie z Konstytucją Dogmatyczną o Kościele ustawodawstwo powinno akceptować tych, którzy z motywów swego sumienia odmawiają noszenia broni, jeżeli tylko godzą się na inny sposób służenia wspólnocie ludzkiej. 

Ważne jest jednak, aby nie romantyzować wojny, co często robią zwłaszcza te bardziej konserwatywne środowiska. Kiedy wybuchła wojna na Ukrainie, niektórzy wyrażali poglądy, zgodnie z którymi nie byłoby wcale tak źle, gdybyśmy również doświadczyli rzeczywistości wojennej. Byłby to bowiem świetny sposób, żeby młodzi ludzie wykazali się patriotyzmem, odwagą, a nawet doświadczyli śmierci męczeńskiej. Z jednej strony taka postawa może brzmieć jako bardzo pożądane podejście do życia, w którym nie boimy się śmierci i jesteśmy w stanie oddać życie w imię ważnych wartości. W rzeczywistości jest jednak bardzo egoistyczna. Sprowadza się do myślenia tylko o swoim losie. Tymczasem dla zwykłych ludzi wojna zawsze oznacza śmierć, biedę, niebezpieczeństwo i konieczność ucieczki z kraju. Wojna nigdy nie jest tylko szlachetną walką z przeciwnikiem. Zawsze jest ona brutalna i barbarzyńska. Jak pisał papież Franciszek:

Każda wojna pozostawia świat w gorszej sytuacji, niż go zastała. Wojna jest porażką polityki i ludzkości, haniebną kapitulacją, porażką w obliczu sił zła7.

Okrucieństwo wojny, w tym przypadku I wojny światowej, znakomicie pokazane zostało w powieści  “Na zachodzie bez zmian”. To zaledwie 18-letni ludzie, którzy byli de facto jeszcze dziećmi i rzuceni zostali w okropną rzeczywistość. Nie rozumieją, dlaczego mają strzelać do chłopaka takiego jak oni, tylko dlatego, że stoi po drugiej stronie frontu i mówi innym językiem. Jednocześnie, ich dziecięca niewinność została absolutnie zniszczona przez wojnę. Młodzi chłopcy na froncie rozprawiają się z ideałami tłoczonymi im do głowy przez nauczycieli, którzy z taką łatwością mówili o wielkich słowach, takich jak bohaterstwo, ojczyzna i poświęcenie. Powrotu do starego świata po wojnie nie ma nawet dla tych, którzy przeżyją. Świat kariery, który byłe autorytety rysowały jako spełnienie marzeń stracił na znaczeniu w obliczu tego wszystkiego, co widzieli na froncie.

Ta powieść przypomina też, że za każdą wojną stoją środowiska, które mają swój interes w wybuchu danego konfliktu zbrojnego i czerpią z nich korzyści. W jednej ze scen młodzi żołnierze dostają po wielu miesiącach czyste ubrania tylko po to, żeby przejść w paradzie na cześć wizytującego koszary cesarza. Później nowe ubrania zostają im odebrane. To pokazuje, że wojny nie toczy się w imię szlachetnych idei, ale zawsze gdzieś tam za nimi stoją interesy wielkich tego świata. 

Do prostego człowieka

Rozważania te pokazują, że powinniśmy z rezerwą odnosić się do wojny i traktować ją jako absolutną ostateczność, a może nawet jako pewnego rodzaju absurd i błąd w systemie. W końcu, w idealnej sytuacji żylibyśmy w świecie, w którym:

swe miecze przekują na lemiesze,
a swoje włócznie na sierpy.
Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza,
nie będą się więcej zaprawiać do wojny (Iz 2,4).

Powinniśmy w naszym życiu kierować się dążeniem do pokoju i łagodzenia sporów. Warto też ostrożnie podchodzić do wszelkich środowisk politycznych, które z ekscytacją mówią o ewentualnej wojnie, pamiętając, że to prości ludzie cierpią najbardziej z powodu jakichkolwiek konfliktów zbrojnych. W tym kontekście nie traci aktualności wiersz Juliana Tuwima pt: „Do prostego człowieka”:

O, przyjacielu nieuczony,
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z panami brzuchatemi;
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”,
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
„Bujać – to my, panowie szlachta!”

  1. Katechizm Kościoła katolickiego nr 2309; ↩︎
  2. Tamże, nr Tamże, nr 2308; ↩︎
    ↩︎
  3. Tamże, nr Tamże, nr 2264; ↩︎
  4. Konstytucja dogmatyczna o Kościele, nr 80-81; ↩︎
  5. Tamże, nr 78; ↩︎
  6. Tamże, nr 78; ↩︎
  7. Encyklika Fratelli Tutti Ojca Świętego Franciszka o braterstwie i przyjaźni społecznej, nr 261. ↩︎

Z zawodu prawnik, z powołania artysta. W Siejmy lubi tworzyć treści z pogranicza wiary oraz psychologii i rozwoju. W wolnych chwilach tworzy projekty graficzne, czyta i podróżuje.

Moje artykuły »

Newsletter

Raz w miesiącu: email z nowym numerem Siejmy