Duchowość

Tylko dziś jest twoje

Wiele razy myślimy o zmianie naszego życia. Zmiana sposobu życia to nie nowa praca, studia czy urlop (chociaż to też wpływa na nas), ale przede wszystkim odnowa duchowa. Ta odnowa naszego ducha i duszy nie jest trudna – po prostu wystarczy chcieć.

Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto stało się nowe.

Ten zaczerpnięty z Drugiego Listu do Koryntian fragment jest swoistym stwierdzeniem, że my, utożsamiając się z wiarą katolicką, a jednocześnie z Jezusem i Jego nauką, jesteśmy jakąś nowością. Niczym nowe dziecko w rodzinie, nowy dom, praca czy samochód. Ale za tym zwykłym zdaniem kryje się też nasze wnętrze – to, co myślimy i to, kim jesteśmy. Ponieważ problemem nieustannym, ale i typowo ludzkim, jest zakładanie maski na naszą tożsamość. Wychodząc na ulice albo idąc do kościoła, zakładamy dwie inne maski, zmieniamy swoje osobowości. Oczywiście działamy w pełnej świadomości, nie zdając sobie sprawy, że ludzi oszukać można, ale Pana Boga nigdy.

Dochodzimy do takiego punktu, że zakrywanie swojej osobowości, aby zdobyć przyjaciół, aby nie mówiono o nas źle, nie jest czymś dobrym względem Boga i człowieka. To zwykłe oszustwo, czego potwierdzeniem mogą być słowa zaczerpnięte z Ewangelii Świętego Jana:

Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy.

Czy nie warto wziąć sobie do serca troszkę Słowa Bożego i rozpocząć wewnętrzną przemianę, aby móc powiedzieć, że rozpoczynam nowe życie?

Pan Bóg nie oczekuje od nas skomplikowanych procedur, trudnych i wymagających zadań, a jedynie poświęcenia odrobiny czasu. Choć nie jest to trudne, dla nas jest zawsze bardzo wymagające. Nie chce nam się za to zabrać. Odwlekamy, zasłaniając się brakiem czasu, a tak naprawdę, oszukując samych siebie, wolny czas marnujemy, zapominając o Bogu.

Jest to smutne, ale i bardzo prawdziwe, że człowiek XXI wieku nie umie zarządzać własnym czasem. Nie umie zdyscyplinować się do pracy – nie mówiąc o modlitwie, czyli tej chwili dla Pana Boga.

Zapewne mało kto, zastanawiał się nad tym, czy może chwila czasu wypadająca z przypadku, nie jest specjalną wiadomością od Pana Boga, aby poświęcić mu chwilę. Pan Bóg przez całe nasze życie pragnie nas przyciągnąć do siebie różnymi sposobami, nawet wspomnianą chwilą wolnego czasu. Równocześnie wie co robi, jest nieomylny i nas kocha, bo jest naszym Ojcem.

Jestem pewien, że regularna modlitwa przynosi efekty. Jednak aby do tego doszło, trzeba chcieć, mieć motywację, aby nasze życie duchowe nie rozleniwiło się. Ponieważ, przekładając to na ciało, wiemy że systematyczna siłownia przynosi rezultaty, a więc i nasza dusza potrzebuje siłowni. I w jednym i w drugim przypadku niezbędna jest motywacja. Tak jak na siłowni dla ciała motywujemy się wyglądem innych, zdrowiem, lepszą kondycją czy samopoczuciem, tak na siłowni duchowej, niech tą motywacją będzie po prostu świętość.

Świętość, nie oznacza rychłej kanonizacji. To bliskość z Bogiem. W końcu to do tego zostaliśmy powołani, a także taki cel został Nam – ludziom zadany przez samego Stworzyciela.

Świętość to także realność. Nie ma mowy o maskach, innych osobowościach, czy zmiany tożsamości, zależnej od danego miejsca czy czasu. Bo aby być realnym, trzeba przestać oszukiwać samego siebie, a ważna przy tym jest modlitwa i wspólnota. Pan Bóg nie zostawia nas samych na pustyni, ale daje nam ludzi, którzy zmieniają nas, a my zmieniamy ich. Bo każdy człowiek w naszym życiu to jakaś cząstka, która tylko wtedy staje się jednością, jeżeli jesteśmy razem. A wspominając wcześniej użyte stwierdzenie: „Pan Bóg wie co robi”. My może i się gubimy, ale te nasze kręte ścieżki życia, chociażby były trudne i nie do przejścia, zawsze prowadzą nas do Boga, o ile tylko tego chcemy. To musi wyjść z naszej inicjatywy. My musimy pierwsi wyciągnąć dłoń do Boga, dlatego, że Jego dłoń nigdy nie została schowana, On ją trzyma i czeka, czeka na nasz ruch. Wykorzystajmy tę okazję. Jest to pierwszy krok do odnowy naszego wnętrza.

Czy jestem gotowy do przemiany swojego życia? Czy jestem chętny na nowe życie? Te pytania stawiają nas przed trudnym wyborem. Albo chcemy iść w to, co Boże, albo w to, co światowe. Jednak św. Paweł w tym samym liście mówi:

Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga.

Nadal chcemy tkwić w tym, co ładne i cieszy oko?

W pierwszej kolejności warto postawić na Pana Boga, który jest niezawodny i wie, co jest dla nas dobre. Uczy nas i pomaga nam w drodze do świętości. On zawsze chce dla nas dobrze – jak Ojciec dla swych dzieci.

To, co Boże, czy to co światowe?

Wybór tego, co Boże bądź tego, co światowe, z perspektywy katolickiej jest oczywiście jasny. Jednak czemu tak wielu ludzi wybiera tę drugą drogę?

Druga droga daje nam życie bez ograniczeń, zahamowań, zasad, dekalogu. Na pierwszy rzut oka – piękne życie. Ale jeśli zastanowimy się głębiej, to piękne życie trwa do śmierci. Potem zaczynają się schody.

Wracając do naszego katolickiego wyboru – daje on nam pewne granice, którymi są dekalog, modlitwa itd. Ale oferuje nam również coś więcej. Daje nam po prostu samego Pana Boga, który daje nam siłę. Trwa przy nas jak Ojciec przy dzieciach, jak Pasterz przy owcach. Mamy w nim oparcie, ale i pewność, że nas zawsze wysłucha, a jak trzeba, to pomoże.

Jeśli jesteśmy gotowi do przemiany albo nadal się wahamy, warto posłuchać piosenki zespołu Ich Troje „Zacznijmy od nowa”, którego refren chciałbym przytoczyć:

Zacznijmy od nowa, zacznijmy od dziś,
zamiast oglądać życie – to żyć
.
Zacznijmy walczykiem jak z dziecięcych lat,
gdy piękny i prosty był świat.

Czytając, ten refren, można powiedzieć, że nie ma na co się oglądać, że warto zacząć już teraz. Przywołanie okresu naszego dzieciństwa, kiedy żyliśmy beztrosko, a jedynym dylematem była następna bajka czy zabawa, jest idealnym wspomnieniem tamtych lat. To zarazem motywacja, aby odmienić swoje życie.

Wspomniany walczyk idealnie pasuje do metafory „siłowni”. Tak, jak w tym tańcu mamy powtarzalność kroków, co można porównać do regularności, tak i na siłowni musimy być systematyczni, aby były widoczne skutki.

Nie odkładajmy naszej zmiany na jutro, ponieważ odkładając coś na przyszłość, odkładamy to na zawsze. Ciągle mamy wymówkę, nieustanny brak czasu, pracę, spotkania. A wystarczy kilka minut dziennie, aby zacząć nowy start, w nowym życiu. Idąc za słowami św. Jana Pawła II: „Wczoraj do Ciebie nie należy. Jutro niepewne… Tylko dziś jest twoje” chciejmy zacząć już teraz. A warto rozpocząć od Słowa Bożego – choćby fragmentu Psalmu 42:

„Jak łania pragnie
wody ze strumieni,
tak dusza moja pragnie
Ciebie, Boże!
Dusza moja pragnie Boga,
Boga żywego:
kiedyż więc przyjdę i ujrzę
oblicze Boże?”

Kierownik pociągu. Interesuje się duchowością, historią i polityką. Lubi podróże i fotografie przyrodniczą.

Moje artykuły »

Newsletter

Raz w miesiącu: email z nowym numerem Siejmy