Duchowość

Święty na dziś i na jutro. Co mówi do nas Carlo Acutis?

Młody człowiek, z pasją do programowania, grający w piłkę, kochający zwierzaki. Białaczkę przyjął z uśmiechem – jak siostrę. Od ubiegłej niedzieli zaliczony do grona świętych Kościoła Katolickiego. Co Carlo Acutis ma nam do powiedzenia? Czego uczy nas ten święty nastolatek?

O życiu młodego Włocha, który jako piętnastolatek został świętym, można przeczytać bardzo dużo w sieci. Chciałbym jednak skupić się na kilku aspektach, w których Carlo Acutis ma kluczową misję do spełnienia w naszej rzeczywistości.

Znający drogę do nieba

Carlo Acutis tak mocno ukochał Jezusa w Eucharystii, że dla Niego stworzył stronę internetową oraz wystawę o cudach Eucharystycznych. Znana jest ona na całym świecie.

Każdego ranka prosił Boga, aby wykorzystał wszystkie okazje tego dnia do czynienia dobra. Mawiał, że Eucharystia jest jego autostradą do nieba. Stąd to wezwanie z litanii do św. Carla: „znający drogę do nieba”. Gdy jego tata zaproponował pielgrzymkę do Ziemi Świętej, do miejsc, w których żył Zbawiciel, Carlo stwierdził, że nie ma takiej potrzeby. Zbawiciel jest obecny w tabernakulum – żywy, prawdziwy i często opuszczony.

Dzisiaj jest to szalenie ważne. Znaleźć drogę do Jezusa w Eucharystii, wśród codziennego zgiełku, nawału obowiązków, krzyku świata. To właśnie w adoracji Najświętszego Sakramentu jest prawdziwy odpoczynek i ratunek – wbrew emocjom i nastawieniu. Tego uczy nas święty nastolatek.

Gorliwy stróżu wiary

Dzisiaj trudno nam żyć wiarą na co dzień. Często zastanawiamy się, na ile świadectwo naszej wiary może dla innych być wygodne, czy zostanie przyjęte, czy nie zostaniemy wyśmiani. Carlo uczy nas, że wiara to życie w relacji z Jezusem – nie tylko podczas adoracji i Mszy świętej. To życie na co dzień. Dzięki wierze Carla jego mama zaczęła tak naprawdę wierzyć. Dlatego białaczkę ostrego typu przyjął z uśmiechem. Wiedział, że już wkrótce spotka się z ukochanym Jezusem twarzą w twarz.

Czytaj także: Chronić świat czy nie? Ekologia duszy i serca

Carlo Acutis pokazuje nam, że relacja z Bogiem to wielką siła, szczególnie w trudach, cierpieniach, w chorobie. To właśnie wiara w Boga umacnia nas, gdy tak wiele osób wokół spisuje wiarę na straty jako obciach czy przestarzały system.

Przyjacielu św. Franciszka

Tutaj nie muszę dużo tłumaczyć, dlaczego jako duchowy syn św. Franciszka dobrze rozumiem Carla i wybrałem to litanijne wezwanie: „Przyjacielu św. Franciszka”. Carlo Acutis miał zwyczaj pielgrzymowania pod koniec wakacji do Asyżu, do grobu św. Franciszka. Tam powierzał mu wszystkie swoje sprawy. Zresztą miłość Jezusa w Eucharystii łączy mocno tych dwóch świętych. Carlo przypomina nam o tej wielkiej postaci świętego asyżanina – płonącego miłością do Zbawiciela. Nie bez przyczyny nowy święty ma swój sarkofag w Asyżu, kilka minut od Bazyliki Grobu św. Franciszka. Jestem wdzięczny Panu Bogu za możliwość odwiedzenia obu w lipcu poprzedniego roku.

Opiekunie wszystkich ludzi

Carlo ma niezwykłą zdolność łączenia ludzi. Kiedy młodzież zaczyna o nim rozmawiać, to następuje pewien przełom. Okazuje się, że ot tak, w rozmowie przy kawie, można i trzeba rozmawiać o wierze! Wiele osób pogłębiło swoją relację z Bogiem, ale też relacje między sobą, gdy na tapet „wjeżdżał” temat świętego nastolatka. Carlo Acutis jako dziecko naszej epoki uczy nas, żeby Internet, oprócz bycia miejsca ewangelizacji, był również miejscem spotkania – do początku dobrych relacji. Tak bardzo dzisiaj potrzebujemy nauczyć się korzystania z sieci. To jest misja dla Carla – patronować nam w tym in pokazywać cel: niebo.

Fot. Wikimedia Commons

Brat mniejszy, bernardyn. Od 2025 r. diakon.

Moje artykuły »

Newsletter

Raz w miesiącu: email z nowym numerem Siejmy