Adwentowe proroctwo nadziei
Adwent przypomina nam słowa proroka Izajasza: „Wyrośnie różdżka z pnia Jessego”. W czasach kryzysu i upadku dynastii Dawida Bóg zapowiedział nowe życie. W Betlejem proroctwo spełniło się w Dzieciątku Jezus, które stało się znakiem nadziei i odnowy dla całego świata.
Tło historyczne
Jesse był ojcem Dawida, który był największym władcą Izraela. Panował latach 1010-970, zjednoczył wszystkie plemiona, zapewnił pokój z ościennymi mocarstwami, był wielkim wojownikiem i charyzmatykiem o wrażliwej i pobożnej duszy, a to nieczęste połączenie. Jemu przypisuje się autorstwo 150 psalmów w Piśmie Świętym. Salomon, jego syn, został zapamiętany jako uosobienie mądrości (słynne „salomonowe rozwiązanie” między dwiema kobietami podającymi się jako matki jednego dziecka). A potem… było tylko gorzej. Po śmierci Salomona władzę przejął jego syn Roboam, ale aż 10 z 12 pokoleń zbuntowały się przeciwko niemu, obierając sobie za króla Jeroboama. Nastąpił rozłam w królestwie Izraela. Jeroboam z kolei wprowadził bałwochwalczy kult złotych cielców w miejscowościach Dan i Betel, aby uniemożliwić poddanym pielgrzymki do Jerozolimy. Achab (siódmy król podzielonego północnego królestwa Izraela, panujący w latach ok. 874–853) poślubił fenicką księżniczkę Jezabel, która wprowadziła kult Baala do Izraela, co doprowadziło do konfliktu z prorokiem Eliaszem. Achaz, rządził w latach 732/731 – 716/715, popadł w pogaństwo, stał się wasalem Asyrii (pisałem o tym tydzień temu). I jakby tego było mało, to sprowadził obcy ołtarz do Jerozolimy i praktykował kananejskie kulty składając w ofierze nawet własnego syna!
Wykiełkuje życie
Te fakty z historii biblijnej są tłem do śmiałego proroctwa Izajasza. Właśnie za czasów Achaza powiedział: „Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści odrośl z jego korzeni” (w niektórych tłumaczeniach jest „wyrośnie gałązka” :)). Co w tym takiego śmiałego czy nadzwyczajnego? Ano to, że widząc degrengoladę militarną, moralną, religijną dynastii Dawida, przyrównuje ją do pnia, czyli że nie ma w niej życia (pień to jest to, co pozostało po życiu; drzewo zostało wycięte, a pień jest jakimś marnym wspomnieniem po czymś, co było witalne i piękne), a jednocześnie zapowiada, że z takiego oto pnia wykiełkuje coś małego, zielonego. Wykiełkuje życie. Będzie to coś słabego, kruchego, ale będzie to początkiem czegoś nowego. Oznacza to, że po pierwsze dynastia Dawida (nawiązanie do czasów świetności) nie zginie, a po drugie, że się odrodzi. Izajasz wie, że Bóg mocen jest to uczynić.
Patrząc na Stary Testament z perspektywy Nowego rozumiemy dlaczego to widzenie jest uznawane jako jedno z trzech najbardziej popularnych proroctw mesjańskich u Izajasza. Odnosi się ono wprost do Jezusa Chrystusa „potomka Dawida”. Dzieciątko Jezus jest ową różdżką, czymś (Kimś) małym, słabym, kruchym. W stajni w Betlejem słowa Izajasza zrealizowały się w pełni.
Kochałeś?
W proroctwie, a jeszcze bardziej w jego realizacji, widać, że grzech i ludzka słabość, podłość, niewierność nie górują nad Bogiem. Nie do nich należy ostatnie słowo. Bóg ma swój plan i go przeprowadza wchodząc, wplatając się niejako w nici tego świata. Dopuszcza upadki w dynastii Dawida, pozwala na panowanie Cesarstwa Rzymskiego, Rewolucji Francuskiej, hedonizmu, nazizmu, komunizmu, zgubnych ideologii… i w tym wszystkim działa. Człowiek oczekuje spektakularnych interwencji, a Bóg przeprowadza swój plan od wewnątrz, po cichu, wzywając kolejne pokolenia do nawracania (o tym jest także jutrzejsza Ewangelia), trwania przy Nim. Do całkowitego zaufania mimo, że dokoła nic nie daje przesłanek do tego zaufania. Ostatecznie to każdy indywidualnie stanie przed Bogiem i zda sprawę z tego jak kochał.
Bóg nie będzie mnie rozliczał za wojnę rosyjsko-ukraińską, za premiera, prezydenta, ale zapyta: kochałeś mamę? kochałeś swoich parafian? przygotowywałeś się uczciwie do homilii, czy spisywałeś z internetu? byłeś miłosiernym spowiednikiem? zatrzymywałeś się przy ubogich? W zasadzie On nie będzie pytał, ale jako Miłująca Prawda mi to pokaże.
Bóg pośród dziejów świata działa od wewnątrz, a jak się tam wewnątrz rozpali wiara i miłość, to efekty widać na zewnątrz. My – jak już mówiłem – oczekujemy raczej, że Bóg „to sprawi, tamto zrobi, to załatwi, to zło zatrzyma, itd.”, wszystkim zajmie… bez nas. Bóg ma swój plan, ale przeprowadza go we współpracy z człowiekiem (ale nie jest od człowieka uzależniony).
Krzyż
„Korzeń Jessego stać będzie na znak dla narodów.” Gdzie tak będzie? Już nie malutka różdżka, ale korzeń. Korzeń jest wrośnięty w ziemię, silny, podtrzymuje całe drzewo, trudno go wyrwać, zapewnia życiodajne soki. Chrystus wiszący na krzyżu jest tym znakiem dla narodów. Znakiem czego? Umęczony Pan jest niejako „pniem”, kimś bez życia, a jednocześnie korzeniem, z którego cała ludzkość czerpie życiodajne soki. Właśnie w ten sposób Bóg przeprowadza zbawienie – przez krzyż Syna Bożego i przez nasz krzyż.
Dlatego ze wszystkiego, co przypomina pień w naszym życiu – ledwo tlące się małżeństwo, wypalone kapłaństwo, niszczące relacje, niewiara – może Bóg wyprowadzić małą, zieloną różdżkę, nowe życie. Świat wiruje, a krzyż stoi – mawiają siostry zawierzanki. W krzyżu – „znaku dla narodów” – widzimy nieskończoną miłość Boga, który bezinteresownie dając siebie odnawia ludzkość. Patrzmy na ten znak, na Chrystusa Umęczonego i Zmartwychwstałego, i zadajmy sobie pytanie: „to wszystko dla mnie?” I słyszymy: „tak, dla ciebie.
Czy przyjmiesz wszystko to, co nazywa się twoim życiem – twój pień – z miłością, z miłości do Mnie? Czy pozwolisz Mi na ten pień położyć ręce?” Jeśli zdobędziesz się na zaufanie i odpowiesz „ze względu na Ciebie <<tak>>”, to właśnie w tym momencie „Wyrośnie różdżka z pnia Jessego… Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem…Niemowlę igrać będzie na gnieździe kobry”. Przyjdzie do ciebie królestwo Boże. Nie będziesz myślał o żalu, zemście, doznanych krzywdach, ale będziesz miał pokój serca, bo zobaczysz, że w tym co nie przypomina nic a nic królestwa Bożego zaczyna działać Bóg…od wewnątrz.