Lew, Baranek i Pelikan. Dlaczego Bóg używa zwierząt, by stać się nam bliskim?
Dlaczego Bóg, chcąc opowiedzieć nam o swojej miłości, sięga po świat zwierząt? Zamiast trudnych definicji, podsuwa nam obrazy, które każdy „zwykły człowiek” rozumie bez słów. To Boża lekcja bliskości, w której majestat miesza się z pokorą. Wchodząc w Wielki Post, wyruszamy tropem trzech niezwykłych symboli: Lwa, Baranka i Pelikana. Od Narni C.S. Lewisa, przez proroctwa Izajasza, aż po hymn św. Tomasza z Akwinu, odkrywamy Boga, który staje się nam bliski na wyciągnięcie ręki.
Dlaczego zwierzęta?
Dlaczego Bóg, chcąc opowiedzieć nam o swojej nieskończonej miłości, tak chętnie sięga po świat zwierząt? Przecież mógłby posługiwać się skomplikowanymi definicjami z podręczników teologii lub przemawiać z wyniosłością niedostępnego władcy. On jednak wybiera zupełnie inną strategię. Wykorzystuje zoomorfizm – czyli przypisywanie Sobie cech stworzeń, które budzą w nas konkretne emocje i skojarzenia.
Dlaczego to robi? Ponieważ Pan Bóg jest genialnym pedagogiem, który wie, że „zwykły człowiek” najlepiej uczy się przez obrazy. Kiedy Biblia mówi o Lwie czy Baranku, dystans między Stwórcą a stworzeniem nagle znika. Zwierzęce symbole stają się mostem, który pozwala nam zrozumieć to, co niewyrażalne ludzkim językiem.
W tym Bożym języku nie chodzi o literackie popisy, ale o zaufanie. Pan Bóg przybiera te wszystkie postacie, abyśmy przestali się Go bać, a zaczęli dostrzegać Jego obecność tuż obok nas. Wchodząc w czas Wielkiego Postu, warto wyruszyć tropem trzech konkretnych symboli: Lwa, Baranka i Pelikana. To one przeprowadzą nas przez pustynię, krzyż, aż do tajemnicy Wieczernika, pokazując Boga, który staje się nam bliski na wyciągnięcie ręki.
Lew
W królestwie zwierząt lew nie potrzebuje złotej korony, purpurowego płaszcza ani zasiadania na tronie, by każdy wiedział, kto tu rządzi. Jego autorytet jest naturalny – wypływa z samej jego postawy, siły i spokoju, jaki roztacza wokół siebie. To król, który nie musi niczego udowadniać. Podobnie jest z Jezusem. Biblijny „Lew z pokolenia Judy” (Ap 5, 5) nie pasował do ludzkich wyobrażeń o ziemskiej władzy. Nie miał armii ani pałaców, a jednak kiedy mówił, Jego głos uciszał burze i zmieniał ludzkie serca.
I mówi do mnie jeden ze Starców:
Apokalipsa Św. Jana 5, 5
«Przestań płakać:
Oto zwyciężył Lew z pokolenia Judy,
Odrośl Dawida,
tak że otworzy księgę i siedem jej pieczęci».
Ten obraz Króla, którego autorytet budzi respekt, genialnie uchwycił C.S. Lewis. Gdy w Opowieściach z Narnii Zuzanna pyta, kim jest Aslan, słyszy od Pana Bobra: „Aslan? Jak to, nie wiecie? On jest Królem. On jest Panem całej puszczy”. Kiedy zaś przerażona dziewczynka dopytuje, czy lew jest groźny, Bóbr odpowiada bez wahania: „Groźny? […] Oczywiście, że jest groźny. Ale jest dobry. Powiedziałem wam, że on jest Królem”. (rozdział 8 cz. 1)
To właśnie Jezus, którego spotykamy na początku Wielkiego Postu. Nie jest to Bóg „oswojony”, którego można zamknąć w wygodnych dla nas schematach. To potężny Pan puszczy naszego życia, który ryczy prawdą w twarz kłamstwa, a Jego nadejście zapowiada koniec wewnętrznego chłodu:
„A gdy głośno on zaryczy,
Znikną smutki i gorycze; […]
A gdy grzywą złotą wstrząśnie,
Da początek wiecznej wiośnie”.
fragment wiersza pana Bobra. r. 8 cz. 1
Potrzebujemy takiego Lwa, aby odnaleźć w sobie siłę do walki z własnymi słabościami. On idzie przed nami na pustynię, pokazując, że prawdziwe panowanie nie wymaga złota, lecz mocy, która potrafi zakończyć zimę grzechu i zapowiedzieć wiosnę Zmartwychwstania, wiosnę naszego życia. Dlatego też, „z wiosną siły rosną”.
Baranek
W tym miejscu historia przybiera zdumiewający obrót. Ten sam Jezus, którego przed chwilą widzieliśmy jako potężnego Lwa, nagle… milknie. To trudne do zrozumienia: Król, który ma moc uciszać burze, pozwala się związać i prowadzić na śmierć jak ktoś zupełnie bezbronny.
Prorok Izajasz, na setki lat przed wydarzeniami Wielkiego Piątku, zapisał te wstrząsające słowa:
Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić,
Księga Izajasza 53, 7
nawet nie otworzył ust swoich.
Jak baranek na rzeź prowadzony,
jak owca niema wobec strzygących ją,
tak On nie otworzył ust swoich.
W Wielkim Poście ten obraz uczy nas czegoś bardzo ważnego. Baranek nie atakuje, nie gryzie i nie walczy siłą. Jego „moc” polega na tym, że przyjmuje na siebie całe zło tego świata, nie oddając go z powrotem.
W tym milczącym Baranku można usłyszeć najpiękniejszą obietnicę, którą Jezus powiedział Św. Faustynie: „Nie martw się, nawet jak Ci nie wyjdzie; nie chodzi byś coś osiągnęła, ważne abyś się starała osiągnąć”. Jezus jako Baranek pokazuje nam, że prawdziwe zwycięstwo nad złem nie dokonuje się przez przemoc czy perfekcję, ale przez miłość, która daje drugą szansę. Lew stał się Barankiem właśnie po to, byśmy nie musieli się już bać swoich upadków. On nie oczekuje od nas spektakularnych sukcesów, ale serca, które po prostu próbuje iść za Nim.
Pelikan
Na koniec naszej drogi pojawia się obraz najbardziej tajemniczy, a dla wielu wręcz zaskakujący – Pelikan. W dawnych czasach wierzono, że ptak ten jest symbolem najwyższego poświęcenia. Legenda głosiła, że gdy jego młodym grozi śmierć głodowa, pelikan rozdziera własną pierś, by nakarmić je krwią i przywrócić im życie.
Dzisiaj biologia mówi nam coś innego: to tylko złudzenie. Pelikan po prostu przyciska dziób do piersi, by wycisnąć z worka zgromadzone w nim ryby. Ale choć natura tak nie działa, to właśnie w tym obrazie chrześcijanie dostrzegli coś niesamowitego. Święty Tomasz z Akwinu pisał wprost:
Ty, co jak Pelikan Krwią swą karmisz lud,
Hymn „Adoro te devote”
Przywróć mi niewinność, oddal grzechów brud,
Oczyść mnie Krwią swoją, która wszystkich nas
Jedną kroplą może obmyć z win i zmaz.
Dlaczego to porównanie jest tak ważne? Bo Jezus jako jedyny naprawdę zrobił to, o czym mówiła legenda. W Eucharystii On nie daje nam tylko „pamiątki” czy ładnego symbolu. On karmi nas swoim własnym życiem, abyśmy mieli siłę przejść przez trudne dni. To dlatego często możemy zobaczyć wizerunek pelikana wyrzeźbiony na tabernakulach lub namalowany w pobliżu ołtarza – to przypomnienie, że w tym miejscu czeka na nas Bóg, który oddaje nam całego Siebie.
Jeśli Lew dawał nam siłę do walki, a Baranek nadzieję w słabości, to Pelikan jest tym, który podtrzymuje nas przy życiu. To Bóg, który jest tak blisko, że chce stać się naszym codziennym pokarmem, byśmy nigdy nie czuli się puści w środku.
Droga Wielkiego Postu
Kim jest dla nas Jezus w tym czasie Wielkiego Postu? To Bóg, który używa obrazów natury, by stać się nam bliskim. Potrzebujemy Lwa, by poczuć Jego siłę, Baranka, by uwierzyć w przebaczenie i Pelikana, by karmić się Jego życiem. Wszystkie te symbole mają jeden cel: sprawić, byśmy przestali się Boga bać, a po prostu Mu zaufali.
Wielki Post to nie wyścig po duchowe rekordy ani czas surowego rozliczania się z wyników. Niezależnie od tego, czy czujesz się dziś silny, czy bezradny – On jest obok. Te zwierzęce – „maski” Boga – przypominają, że On nie szuka Twojej perfekcji, ale Twojej obecności. On nie oczekuje, że od razu dojdziesz do celu. Chce tylko, byś pozwolił Mu się prowadzić i karmić na każdym etapie swojej drogi.