Rok św. Franciszka – jubileusz, który nie pozwala wrócić do normalności
Gdy 6 stycznia zamykaliśmy Rok Jubileuszowy 2025, wydawało się, że wracamy do normalności. Cztery dni później papież Leon XIV ogłosił nowy jubileusz – Rok św. Franciszka, z darem odpustu. Dlaczego właśnie teraz Franciszek staje się odpowiedzią Kościoła na świat pełen konfliktów, lęku i przemocy?
Liturgia poprowadziła nas ku codzienności i wielu z nas odetchnęło z ulgą. Intensywny czas pielgrzymek, celebracji i duchowego napięcia dobiegł końca. Wydawało się, że Kościół – a wraz z nim my wszyscy – wracamy do „normalnego trybu”.
„Święta, święta… i po świętach” – niespodzianka!
10 stycznia papież Leon XIV zaskoczył Kościół – i to nie tylko „świat”, ale również nas, franciszkanów. Ogłosił specjalny Rok Jubileuszowy św. Franciszka z Asyżu, związany z 800. rocznicą jego śmierci, a wraz z nim dar odpustu dla całego Kościoła. Owszem, wiedzieliśmy, że rok 2026 będzie dla franciszkańskich zakonów rokiem szczególnym. Nie spodziewaliśmy się jednak, że papież uczyni z tej rocznicy wydarzenie o tak szerokim, kościelnym wymiarze.
Ten gest nie jest przypadkowy. I nie jest wyłącznie honorem oddanym świętemu z przeszłości. Chciałbym zaprosić do krótkiej refleksji opartej na trzech tekstach, które otwierają ten jubileusz:
- Liście papieża Leona XIV do przełożonych generalnych Konferencji Rodziny Franciszkańskiej,
- Dekrecie Penitencjarii Apostolskiej,
- Liście ministrów generalnych Rodziny Franciszkańskiej „Ziarno życia wiecznego”.
Franciszek: nie wspomnienie, lecz odpowiedź
W swoim liście papież Leon XIV jasno pokazuje, dlaczego właśnie teraz Franciszek jest Kościołowi potrzebny. Nie jako romantyczna ikona ani historyczna pamiątka, lecz jako duchowa odpowiedź na kryzys naszych czasów.
Papież przypomina, że Franciszek w chwili śmierci potrafił przyjąć „siostrę śmierć” w pokoju. Nie dlatego, że był człowiekiem o żelaznej psychice, ale dlatego, że jego życie było pojednane: z Bogiem, z ludźmi i z całym stworzeniem. Ten pokój nie rodzi się z ludzkich kalkulacji, lecz jest darem Chrystusa, który przenika całe życie człowieka.
Jak bardzo te słowa dotykają w kontekście współczesnych wysiłków i zabiegów o zaprowadzenie pokoju w świecie pełnym zapalnych punktów. Franciszek staje się tu sumieniem Kościoła. Pokazuje, że nie da się głosić pokoju, jeśli nie żyje się Ewangelią bez zastrzeżeń:
„Niech przykład i duchowe dziedzictwo tego Świętego, silnego w wierze, niezachwianego w nadziei i płonącego gorącą miłością do bliźniego, pobudzi we wszystkich ufność w Panu, wierność Ewangelii oraz zdolność przeżywania każdej okoliczności w świetle wiary i modlitwy”.
Miłosierdzie, które zaczyna się na dole
To samo przesłanie mocno wybrzmiewa w liście „Ziarno życia wiecznego”, przygotowanym przez ministrów generalnych Rodziny Franciszkańskiej. Autorzy przypominają, że sercem nawrócenia Franciszka nie było heroiczne wyrzeczenie, ale miłosierdzie – konkretne, cielesne, trudne. Spotkanie z trędowatymi zmieniło jego sposób widzenia świata.
Autorzy listu podkreślają: „ubóstwo bez miłosierdzia staje się bożkiem, a miłosierdzie bez ubóstwa – ideologią”. To zdanie brzmi dziś zaskakująco aktualnie. Rok św. Franciszka nie zaprasza do estetyzowania biedy ani do wygłaszania moralnych deklaracji. Pyta raczej: czy potrafimy zejść z bezpiecznych pozycji i stać się braćmi najmniejszych?
Kościół – mimo wszystko
Ważnym wątkiem wszystkich trzech dokumentów jest wizja Kościoła. Franciszek nie uciekł od Kościoła, choć widział jego grzechy i słabości. Pozostał w nim, bo wiedział, że właśnie tam – w Eucharystii i w posłudze kapłanów – Bóg codziennie się uniża i daje człowiekowi.
W czasach, gdy łatwo Kościół krytykować albo porzucać, Rok św. Franciszka staje się wezwaniem do wiernej, pokornej miłości. Nie do idealizowania, ale do trwania. Do zasiewania Ewangelii na ziemi, która bywa uboga, lecz wciąż pozostaje żyzna.
Braterstwo jako znak sprzeciwu
Papież Leon XIV podkreśla w swoim liście franciszkańską zdolność budowania mostów tam, gdzie świat stawia granice. Franciszek nie reformował świata z góry. Szukał pokoju, idąc na dół – jako brat mniejszy, nie jako nauczyciel czy sędzia. To braterstwo bez panowania.
W świecie rządzonym logiką dominacji Franciszek proponuje rewolucję cichości. Pokój, który głosił, był wiarygodny, bo był przeżywany – we wspólnocie braci i pośród ludzi.
Jubileusz, który trwa dalej
Dekret Penitencjarii Apostolskiej przypomina, że Rok św. Franciszka jest czasem szczególnej łaski. Odpust, pielgrzymka, modlitwa – to wszystko są narzędzia. Sedno jest jednak gdzie indziej: w nawróceniu, które przybiera kształt miłosierdzia, pokoju i prostoty.
W słowach samego Franciszka brzmi to bardzo konkretnie:
„aby nigdy nie było na świecie brata, który by zgrzeszył ile mógł, który po spojrzeniu w twoje oczy odszedłby bez twojego miłosiernego przebaczenia, jeśli je prosi”.
Gdy więc będziemy pielgrzymować do franciszkańskich świątyń, by skorzystać z łaski odpustu, warto zabrać stamtąd coś więcej niż pamiątkę: jedną z ewangelicznych postaw Franciszka, nad którą naprawdę będziemy chcieli pracować.
Dlatego ten jubileusz nie pozwala wrócić do „normalności”. Bo Franciszek nigdy nie był normalny – w znaczeniu, jakie nadaje temu słowu świat. Był ewangeliczny. A to zawsze oznacza: więcej, głębiej i trudniej.
Być może właśnie dlatego papież Leon XIV daje Kościołowi ten rok nie jako nagrodę, ale jako zadanie. Ziarno zostało zasiane. Od nas zależy, czy pozwolimy mu wydać owoce.