Boże Narodzenie

Żąć będą w radości

Drugi dzień trwania w radości z Narodzenia Jezusa przedstawia nam scenę pełną smutku, ale i nadziei. Święty Szczepan – według tradycji, pierwszy męczennik – do końca życia wierzył w Chrystusa. Zarówno jego postać, jak i innych męczenników jest dla nas drogowskazem ku niebu.

Święty Szczepan 

Kim był Święty Szczepan? Był diakonem, a dokładniej współbratem apostołów. Pomagał im w posłudze – w ewangelizacji, która w tamtych czasach była nie łatwa i bardzo wymagająca. Czczony jest przez Kościół katolicki oraz prawosławny. Był żydem, który uwierzył w Chrystusa, a ceną jego nawrócenia było ukamienowanie przez jerozolimskich Żydów. Choć dokładna data jego śmierci nie jest wiadoma, to kościół wspomina Go, w pierwszy dzień po Uroczystości Narodzenia Pańskiego, aby przekazać, że nie wyrzekł się wiary i jako pierwszy oddał życie za Jezusa Chrystusa. Co ciekawe, dziś św. Szczepan patronuje szczególnie kamieniarzom.

„Męczenników orszak biały…”

Wyniesionych na ołtarze jest ponad 6,5 tys. osób uznanych za męczenników, zaś nieoficjalna wersja mówi, że może być to nawet ponad 14 tys. Nie nam oceniać, czy to dużo, czy mało. My zwykle z pamięci możemy wymienić kilku, może kilkunastu świętych męczenników. To dobrze, gdyż, nie trzeba znać całego orszaku. Znamy tych, którzy są drodzy naszemu sercu, którzy nam patronują, naszym parafiom, czy Polsce. Warto się cieszyć, że tyle osób oddało życie za Chrystusa. Na pierwszy rzut oka śmierć męczeńska nie jest jakąś radością, gdyż metody śmierci bywały okrutne. Jednakże Kościół celowo nazywa śmierć męczennika „narodzinami dla nieba”. Bóg się cieszy, że człowiek, przed którym widniała śmierć, nie wyrzekł się wiary, ale trwał do ostatniego oddechu. Dla nas, prostych ludzi, może jest to drastyczne, jednak z perspektywy Bożej, to wyjątkowy moment, gdyż wszyscy mieszkańcy nieba radują się, z nowych narodzin, tak jak i my radujemy się z przyjścia na świat dziecka, czy nawet teraz ze wspomnienia przyjścia Chrystusa w betlejemskiej grocie. 

Śmierć to przejście do innego wymiaru życia. W przypadku męczenników jest to po prostu niebo. Nawet Kościół katolicki jako instytucja w swoim prawie uprościł proces beatyfikacyjny dla męczenników, a to oznacza, że są oni wyjątkowymi ludźmi, a dla nas szczególnymi przewodnikami na drogach wiary.

Czerwień – kolor krwi i miłości

Nie bez powodu kapłani ubierają kolor czerwony na liturgię, gdyż on nie tylko symbolizuje przelaną krew Jezusa na Krzyżu, co wspominamy w Wielki Piątek lub w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego, ale także krew przelaną przez męczenników za Jezusa, a także miłość – samego Boga, który łączy nas we wspólnocie Kościoła Świętego, w tym wieczerniku, w którym apostołowie zebrali się na Ostatnią Wieczerzę oraz w tym wieczerniku, gdzie Maryja wraz z apostołami dostąpiła Ducha Świętego. 

Każdy kolor ma swoje znaczenie, a czerwony dokładnie wprowadza nas w nastrój zanurzenia się w modlitwie, która prowadzi nas do miłości, a czasem, jak to bywa w życiu męczenników, prowadzi nas do przelania krwi, w imię Pana Boga.

Refleksja nad „moją” wiarą

Słowo męczennik pochodzi od słowa „màrtys” – świadek, a więc, ma głębszy sens, niż w naszym polskim języku. Męczennicy to zazwyczaj świadkowie wiary, miłości, nadziei. A czy ja jestem takim świadkiem? Może ze skromności odpowiemy sobie: „nie”. Jednak należy spojrzeć na to z optymizmem. Jestem we wspólnocie Kościoła, manifestuję swoją wiarę, a wiec jestem świadkiem wiary. Kocham Boga całym sercem, kocham drugiego człowieka, oddaję cząstkę siebie innym, a wiec jestem świadkiem miłości. Idę drogą Jezusa, chcę być z Nim, trwam obok niego, a więc jestem świadkiem nadziei. Schody zaczynają się, jeśli zapytamy: czy oddam życie za Jezusa? Tutaj każdy musi w głębi swojego serca odpowiedzieć. Przemyśleć i przemodlić.

Psalm 126, 5-6

Którzy we łzach sieją,
żąć będą w radości.
Postępują naprzód wśród płaczu,
niosąc ziarno na zasiew:
Z powrotem przychodzą wśród radości,
przynosząc swoje snopy.

Kierownik pociągu. Interesuje się duchowością, historią i polityką. Lubi podróże i fotografie przyrodniczą.

Moje artykuły »

Newsletter

Raz w miesiącu: email z nowym numerem Siejmy