Boże Narodzenie

Świat potrzebuje Bożego Narodzenia bardziej, niż chce to przyznać

Narzekamy na komercjalizację Bożego Narodzenia i utratę jego sensu. A jednak żadna inna pora roku nie budzi w ludziach tak intensywnych emocji i przygotowań. Czy to możliwe, że za konsumpcyjną gorączką kryje się głęboka, często nieuświadomiona tęsknota za Bogiem i tajemnicą Wcielenia?

Boże Narodzenie w świecie bez Boga

Oczywiście, nie da się ukryć, że współczesny świat zaczyna “świętowanie” Bożego Narodzenia za wcześnie. Zupełnie utracił też istotę Adwentu, który powinien przecież być czasem refleksji, pracy nad sobą i rozmyślania o rzeczach ostatecznych. Zamiast tego mamy influencerki nagrywające vlogmasy, w których relacjonują one zakupy świątecznych dekoracji, albo pokazują otwieranie kolejnych okienek w kalendarzach adwentowych. Same święta ludzie częściej sprowadzają jedynie do zupełnie świeckich tradycji. Dla niektórych najważniejszą bożonarodzeniową tradycją jest dzisiaj obejrzenie „Kevina”. Świąteczne reklamy pokazują nam, co powinniśmy zrobić, aby poczuć „magię świąt”. I o ile sformułowanie to nawiązuje do czegoś nie z tej ziemi, to zdecydowanie niewiele ma wspólnego z katolickim uniwersum. Z kolei dla niektórych liberalnych środowisk Boże Narodzenie to jedynie okazja do edukowania o tym, jak wyznaczać granice przy świątecznym stole, albo jak odpowiadać na niedyskretne pytania rodziców o potencjalne wnuki. 

Dlaczego nigdzie indziej nie przygotowujemy się tak intensywnie?

A jednak świat nie przygotowuje się do żadnego innego momentu w roku tak intensywnie jak do świąt Bożego Narodzenia. Dlaczego tak jest? Czy tylko dlatego, że świąteczne ozdoby kuszą wyjątkowymi barwami i światełkami? Dlatego ze wigilijne potrawy są aż tak pyszne? A może przyswoiliśmy konsumpcyjny styl życia do tego stopnia, że aż tak dużą rozkosz sprawia nam otrzymywanie i kupowanie prezentów? 

Być może zbyt dużo jest w tym światowym świętowaniu płycizny i powierzchowności. Niektóre akcenty położone są nie tam, gdzie trzeba. A jednak dla wielu dorosłych Boże Narodzenie to moment rozbudzenia tęsknoty za świąteczną atmosferą, którą pamiętają oni z dzieciństwa – okresu nawet jeśli nie dla każdego szczęśliwego, to dla większości z nas najbardziej beztroskiego. Pamiętają wyjątkową atmosferę, czas kiedy rodzice nie musieli chodzić do pracy i tajemniczą otoczkę momentu, w którym pod choinką pojawiały się prezenty. 

Tęsknota za dzieciństwem i światem, który był prostszy

Wierzę, że większość ludzi tęskni właśnie za tym. Za czasem, kiedy życie było prostsze, a świat mniej racjonalny i wytłumaczony. 

Na te tęsknoty najlepiej odpowiada chrześcijaństwo, które niesie ze sobą nadzieję, ze nasze pragnienie lepszego świata nie jest irracjonalne, ale kiedyś zostanie zaspokojone. Nie dziwi więc, że ludzie, zagubieni w chaosie nowoczesnych ideologii i materialistycznej przesady, pragną czegoś więcej, nawet jeśli nie potrafią tego zwerbalizować. Pragną prawdziwego Bożego Narodzenia. 

Co możemy zaoferować zagubionemu światu? Czy da się jeszcze zmienić paradygmat i w tym grudniowym czasie zwrócić oczy świata na Dzieciątko w żłobie? Prawdopodobnie będzie to trudne w szerszym zakresie. Zawsze jednak warto pamiętać o tej skrywanej tęsknocie współczesności i o tym, co stanowi właściwą odpowiedź na nią. Nawet jeśli nie zdołamy przekonać całego świata, dla kogoś możemy być światłem betlejemskiej gwiazdy, która zaprowadzi chociaż jedną osobę do betlejemskiej groty. 

Z zawodu prawnik, z powołania artysta. W Siejmy lubi tworzyć treści z pogranicza wiary oraz psychologii i rozwoju. W wolnych chwilach tworzy projekty graficzne, czyta i podróżuje.

Moje artykuły »

Newsletter

Raz w miesiącu: email z nowym numerem Siejmy