Duchowość

Duchowa wartość pustyni i doświadczenia pustki

W trzecią niedzielę Adwentu, w pierwszym czytaniu podczas Mszy świętej słyszeliśmy: „Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje i wykrzyknie z weselem” (Iz 35, 1-2). Obraz pustyni, która nagle staje się miejscem życia, jest niezwykle sugestywny. Pustynia w Biblii to przestrzeń trudna, pozbawiona wody, gdzie człowiek doświadcza swojej kruchości. Jednak właśnie tam Bóg objawia swoją moc i przemienia to, co martwe, w źródło radości.

Pustka – doświadczenie współczesnego człowieka

Człowiek żyje dzisiaj w świecie dobrobytu i nieograniczonych możliwości. Technologia, rozrywka, podróże, sukcesy zawodowe – wszystko to sprawia, że łatwo ulec złudzeniu pełni. Często jednak, gdy zaspokojone zostają kolejne pragnienia, pojawia się uczucie niedosytu. Pascal trafnie zauważył, że w sercu człowieka istnieje „głęboka, niewyrażalna pustka”, której nie potrafi wypełnić żadna rzecz doczesna. Bogactwo, przyjemności, osiągnięcia – wszystko to okazuje się niewystarczające wobec tęsknoty za czymś większym.

Święty Augustyn w Wyznaniach wyraził tę prawdę w słowach: „Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie.” Człowiek, nawet otoczony luksusem, pozostaje niespokojny, jeśli nie odnajdzie Źródła, dającego prawdziwe nasycenie.

Pustynia jako miejsce spotkania

Pustynia, choć pozornie jałowa, staje się przestrzenią oczyszczenia. W Biblii Izrael doświadczał pustyni jako miejsca próby, ale też jako miejsca spotkania z Bogiem. To tam naród wybrany uczył się zaufania, tam otrzymał Prawo, tam odkrywał, że życie nie zależy tylko od chleba, lecz od słowa, które wychodzi z ust Boga.

Podobnie pustka w życiu człowieka może okazać się swego rodzaju błogosławieństwem. Gdy wszystkie doczesne przyjemności okazują się niewystarczające, człowiek zaczyna pytać o sens. To pytanie otwiera go na Boga, który jako jedyny może nasycić serce.

Paradoks pustki

Paradoks polega na tym, że pustka – coś, czego zwykle się boimy – może stać się drogą do pełni. Człowiek, który doświadcza braku, zaczyna szukać. Gdy uświadamia sobie, że sukcesy i zaspokajanie namiętności nie dają mu pokoju, otwiera się na Tego, który jest Źródłem życia. Wtedy pustynia rozkwita, jak zapowiada Izajasz.

Pascal pisał, że człowiek nosi w sobie „dziurę w kształcie Boga”, której nie wypełni żadne stworzenie. To właśnie ta „dziura” może okazać się bramą do Boga. Gdy człowiek uświadamia sobie, że nic doczesnego nie daje mu pełni, zaczyna szukać Tego, który jest nieskończony. Wtedy odkrywa, że pustka nie jest przekleństwem, lecz zaproszeniem.

To rozpaczliwe poszukiwanie zaspokojenia pragnień, na których schodzi nam życie, może nas prędzej czy później doprowadzić do fundamentalnego wniosku. Otóż: cały ten głód, który w sobie mamy, każe nam zwrócić się ku Temu, który z owymi pragnieniami nas stworzył. Tylko On zaspokoi je w pełni. Stanem zupełnego nasycenia będzie oczywiście Niebo, ale już na ziemi, dzięki relacji z Nim możemy zakosztować w jakimś stopniu pokoju, „którego świata dać nie noże” (J14, 27).

***

Izajasz obiecuje, że pustynia rozkwitnie. To obraz życia człowieka, który pozwoli Bogu wejść w swoją pustkę. Wtedy niespokojne serce odnajduje pokój, a spieczona ziemia staje się źródłem radości. W świecie pełnym bodźców i przyjemności pustka może być największym darem – bo prowadzi do odkrycia, że tylko Bóg jest w stanie dać prawdziwe szczęście.

Bernardyn. Duszpasterz, katecheta i rekolekcjonista. Obecnie w klasztorze w Alwerni.

Moje artykuły »

Newsletter

Raz w miesiącu: email z nowym numerem Siejmy