Izajasz - prorok Adwentu i Ewangelista Starego Testamentu
Prorok Izajasz, nazywany „Ewangelistą Starego Testamentu”, ukazuje w swoich wizjach nadejście Mesjasza. Księga Izajasza czytana w liturgii Adwentu przypomina nam o czujności, nadziei i radosnym oczekiwaniu na przyjście Chrystusa.
Kim był prorok Izajasz?
Na początek kilka zdań o autorze – Izajaszu i księdze. Prorok urodził się w VIII w. p. Chr. Wykształcony, od roku 740 pełnił funkcję proroka w świątyni jerozolimskiej i swoją misję sprawował przez blisko 40 lat.
Jeśli chodzi o księgę, to jest szczególnie powiązana z wiarą chrześcijańską. W niej bowiem znajdujemy piękne i ujmujące czytanie z Pasterki (Mszy św. w nocy Bożego Narodzenia): „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką…”, zapowiedzi o narodzeniu Mesjasza czy w końcu pełne cierpienia cztery Pieśni o tajemniczym Słudze Jahwe, które dopiero w Chrystusie Umęczonym znajdują wyjaśnienie i rozbłyskują światłem. W tych i innych tekstach wyraża się całe bijące serce Izraela. Gwałtowność ich historii, ale też i serce Kościoła, bo znajdują się tam wskazania na wcielenie Syna Bożego. Dlatego m.in. Izajasz jest nazywany „Ewangelistą Starego Testamentu”. To największy prorok Starego Przymierza.
Jak czytać Stary Testament?’
Zanim przejdziemy do rozważań, chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na to, jak w ogóle czytać Stary Testament. Otóż Kościół nie sięga nigdy do Starego Testamentu inaczej, jak tylko przez Nowy Testament. Dlatego właśnie warto zacząć czytać Biblię od Ewangelii. To, co wydarzyło się w Nowym Testamencie oraz w nauce Kościoła (dogmaty) jest wyrażone czasami za pomocą nowych słów. Albowiem następuje dopełnienie i pewna korekta Starego Przymierza. W niczym to jednak nie przeszkadza, bo wszystko napisane jest pod natchnieniem tego samego Ducha Świętego.
Widzenie Izajasza
Po uwagach wstępnych przejdźmy do tekstu dzisiejszego pierwszego czytania (Iz 2, 1-5). Otóż w VIII w. p. Chr. Asyria stała się potęgą: pobili Tyr, Damaszek. Nieszczęście dotknęło także Naród Wybrany. Po upadku Samarii Izraelici zostali uprowadzeni (w dalszej części drugiego rozdziału Izajasz wskazuje na powody tego nieszczęścia). Jednak w tym tekście, widząc jak armia Asyrii zalewa ziemię Izraela, opisuje skojarzenie, a w zasadzie „Widzenie Izajasza, syna Amosa, dotyczące Judy i Jerozolimy”. Izajasz wybiega myślą w daleką przyszłość. Kiedyś wszystkie narody będą płynąć – jak rzeka do góry Syjon – do świątyni prawdziwego Boga w Jerozolimie, by tam pełnić Jego Prawo. Wcześniej jednak Bóg surowo osądzi zło i pychę. „Albowiem dzień Pana Zastępów nadejdzie przeciw wszystkim pysznym i nadętym i przeciw wszystkim hardym, by się ukorzyli” (Iz 2,12). Na zło bowiem nie ma miejsca w odrodzonym Jeruzalem i tylko garstka wierna Bogu przetrwa i to ona będzie się cieszyła chwałą Pana. Pojawia się tajemnicza postać „On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i sędzią dla licznych narodów”. Wtedy nastanie wieczny pokój, podczas którego narzędzia walki zostaną przerobione na narzędzia pracy na roli, a więc służące dobru.
Warto przypomnieć, że w oczekiwaniach Izraela czasy ostateczne są ukazywane nie tylko jako koniec świata, ale koniec doznawanego zła. Na Syjonie będzie znajdował się ośrodek prawdziwej wiedzy i mądrości.
Przyjście Królestwa Bożego
Wiedząc już, że na Stary Testament mamy patrzeć przez pryzmat Nowego, możemy zadać pytanie: na co ten tekst wskazuje? Gdzie nas odsyła? Kiedy będzie tak, że na zło nie będzie już miejsca? Kiedy wszystkie ludy – niczym rzeka – będą cisnąć się do Pana? Kiedy pojawi się tajemniczy rozjemca pomiędzy ludami? I w końcu: kiedy nastanie wieczny pokój?
Mowa o nadejściu Królestwa Bożego, które zaczęło się materialnie realizować w przyjściu Jezusa Chrystusa. Szczególnie zaś po Jego Męce, Śmierci i Zmartwychwstaniu. Właśnie 50 dni po poranku wielkanocnym, w Zesłanie Ducha Świętego, święty Piotr przemawiał do wszystkich narodów. Byli tam bowiem: „Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny…” (Dz 2,9n).
Ale wizja Izajasza wskazuje również na całkowite, otwarte i ostateczne przyjście Królestwa Bożego. Wtedy bowiem nie będzie już zła, ani nawet sporów o to, kto miał rację. Wszyscy zostaniemy osądzeni w prawdzie, a w zasadzie przez miłującą Prawdę. Św. Jakub jeszcze uzupełnia ten moment: „Mówcie i czyńcie tak, jak ludzie, którzy będą sądzeni na podstawie Prawa wolności. Będzie to bowiem sąd nieubłagany dla tego, który nie czynił miłosierdzia” (Jk 2,12n). Przez prawo wolności należy rozumieć Ewangelię jako normę wolnego działania nowego człowieka w Chrystusie.
Czym ma być dla nas Adwent?
Cóż to dla nas oznacza? Mamy się lękać? Drżeć, że w Adwencie wydarzy się coś strasznego? Dominantą Adwentu jest wezwanie do czujności. To, że Pan ma przyjść (On jeden wie kiedy) ma nas mobilizować, a nie przerażać czy usypiać. Bo niestety możemy przeoczyć przyjście (przychodzenie) Pana między pierwszym a drugim i tym ostatecznym przyjściem.
Inna postawa, do której wzywa Izajasz w Adwencie, to „uważność”. Chodzi o to, by nie być przyczyną zła. Nie przyzwyczajać się do życia w grzechu, ale walczyć o to, by być w garstce osób bliskich Bogu. W końcu wizja proroka Izajasza niesie nadzieję. Bo jak wtedy mimo dominacji militarnej Asyrii dał mu Bóg zobaczyć nowe „niebieskie Jeruzalem”, tak my żyjemy nadzieją, że każde zło i grzech zostaną osądzone. Jaki to byłby bezsens (a zatem cierpienie), gdyby odpowiedzialni za gehennę zła i cierpienia milionów ludzi sprawcy, którzy się nie nawrócili i nie żałowali, nigdy za to nie odpowiedzieli?! Jak nas bulwersuje, gdy przywódcy systemów totalitarnych żyją do śmierci w luksusowych warunkach. Wizja Izajasza, tak chętnie przejęta przez Kościół w Adwencie, mówi: z pewnością przyjdzie czas, kiedy wszystko się odwróci. Jednak nie będzie to czas tylko rozliczania ze złem, ale także docenienia każdego dobra. Nawet najmniejszego jak dwa grosze ubogiej wdowy. Spotkanie z miłującą Prawdą odsłoni, że Bóg widział drobne gesty życzliwości. Że Bóg widział długoletnią – a w naszych oczach uchodzącą za bezskuteczną – modlitwę rodziców za dzieci, że Bóg widział kolejne próby przyjmowania z miłością „trudnej osoby”. W końcu, że Bóg nie tylko widział, ale i doceni! Dlatego Adwent to nie czas chowania się po kątach z lęku przed Bogiem. To czas radosnego oczekiwania i wołania „Przyjdź Panie Jezu!”