Ojcze nasz [Komentarz do Ewangelii, 29.10.2025]
Dziś trochę prywaty. W wieku 6 lat nauczyłem się jeździć na rowerze. Pamiętam jak wyglądał rower, pamiętam drogę gdzie się uczyłem jeździć, pamiętam nawet siniaki na nogach wszystkich kolegów z przedszkola… ale najmocniejszym wspomnieniem jest to, że nauczył mnie tego mój tata.
Ewangelia (Łk 13, 22-30)
Z Ewangelii według Świętego Łukasza:
Jezus przemierzał miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy.
Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?»
On rzekł do nich: «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas, stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”.
Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!” Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym.
Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi».
Komentarz do Ewangelii
Słowa dzisiejszego czytania warto rozważyć po przeczytaniu go łącznie z kilkunastoma wcześniejszymi wersami, gdzie padają słowa o naszym przybranym synostwie. Jesteśmy od wieków chciani i przyjęci przez Boga. Życie pokazuje, że świadomość bycia chcianym jest wielką siłą napędową tu na ziemi. Odczuwamy bezpieczeństwo w rodzinie, w której byliśmy chciani; zadowolenie, jeżeli jesteśmy gdzieś naprawdę mile widziani, a to przecież tylko malutkie odbicie pragnienia Ojca, który chce abyśmy jako Ojca Go rozpoznali.
Duch współdziała z chrześcijaninem, gdy ten rozpoznaje lub powołuje się w modlitwie na ten szczególny rodzaj związku z Ojcem.
J. Fitzmyer
Rozważając ten fragment, możemy odkryć głęboki pokój i nadzieję. Nie musimy wszystkiego rozumieć ani mieć pełnej kontroli nad swoim życiem. Wystarczy zaufać, że Bóg działa nawet wtedy, gdy Jego drogi są dla nas niepojęte. Duch Święty nieustannie nas prowadzi, przemienia nasze serca i wstawia się za nami, byśmy mogli wzrastać w miłości i zjednoczeniu z Bogiem. Ostatecznie słowa św. Pawła przypominają, że nasze życie jest częścią wielkiego planu, który zmierza ku chwale. Kto trwa w Ojcu, ten może mieć pewność, że wszystko, co go spotyka, ma sens i prowadzi do dobra. W tej perspektywie nawet cierpienie nabiera nowego znaczenia – staje się drogą, przez którą Duch Święty kształtuje w nas obraz Chrystusa.