Tylko młodość nas uratuje!
W ubiegłą niedzielę byliśmy świadkami kanonizacji Pier Giorgia Frassatiego i Carla Acutisa – dwojga młodych ludzi oddanych wierze. To wydarzenie przypomina nam o sile młodości, jej świeżości oraz płynącej z niej nadziei.
Kult młodości – błogosławieństwo czy przekleństwo?
Warto przypomnieć sobie o tych cechach młodości zwłaszcza w czasie, kiedy mamy do czynienia z – niekiedy wypaczonym – kultem młodości. Ludzie zdają się dojrzewać coraz później, również fizycznie. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia sprzed kilkudziesięciu lat. Na starych fotografiach trzydziestolatkowie sprawiają wrażenie dorosłych i poważnych ludzi. Z kolei osoby po czterdziestce wyglądają niemal jak staruszkowie. Dziś o wiele łatwiej zachować młody wygląd na długie lata. Coraz więcej wysiłku wkładamy w to, żeby nie było po nas widać efektów upływającego czasu, a swoją urodę poprawiają coraz młodsze dziewczyny.
Starość wydaje się być tematem tabu i kwestią wręcz wstydliwą. Nie ma się co dziwić, w końcu przypomina nam ona o tym, że wszystko przeminie – również nasze życie, a przecież i tę nowinę chcielibyśmy wyrugować z przestrzeni publicznej. Wiele osób zdaje się uważać, że starości możnaby uniknąć, gdyby tylko człowiek zdrowo się odżywiał, uprawiał aktywność fizyczną i dbał o zdrowie. Starość przestała być naturalnym etapem życia. Stała się pewnego rodzaju zawinionym błędem, którego możnaby uniknąć, gdyby tylko we właściwym czasie odpowiednio się postarać.
Czytaj także: Masz dwadzieścia lat, musisz osiągnąć sukces? Presja niszczy młodych
Ten kult młodości nie musi być jednak wcale zjawiskiem jednoznacznie złym. To dobrze, że nowoczesna medycyna umożliwia nam zachowanie sprawności i cieszenie się życiem coraz dłużej. Dobrze, że dziadkowie mają możliwość spędzania ze swoimi wnukami kolejnych lat. Cieszy również fakt, że coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z korzystnego wpływu aktywności fizycznej dla naszego zdrowia i widok 50 czy 60-latków na siłowniach i zajęciach fitness jest całkiem powszechny.
Ucieczka przed dorosłością
Problemem może być to, że późne dojrzewanie przejawia się nie tylko w sferze wyglądu. Ludzie coraz bardziej odkładają też pewne życiowe decyzje. Później rozeznają, jaką ścieżkę życiową wybrać, czekają dłużej z zawarciem związku małżeńskiego czy posiadaniem dzieci.
Zdaniem niektórych to wolniejsze tempo życiowych zmian świadczy o tym, że młodzi ludzie uciekają przed odpowiedzialnością. Obfitość życiowych możliwości, które daje im trzecia dekada XXI wieku sprawia, że są zagubieni i nie wiedzą jaką drogę wybrać. Przywiązanie do indywidualistycznego sposobu życia sprawia, że boją się brać na siebie odpowiedzialność związaną z małżeństwem czy rodzicielstwem. Z tego samego powodu, pod pozorem samorozwoju i poszukiwania siebie, decydują się nigdy w pełni nie dojrzewać.
Odwagi!
Może problemy te wynikają także z faktu, że zatraciliśmy istotę młodości? W końcu wiele osób zdaje się unikać podejmowania pewnych życiowych decyzji głównie dlatego, że brakuje im odwagi, żeby rzucić się na głęboką wodę i utracić kontrolę nad pewnymi aspektami swojej codzienności. A przecież to właśnie młodość ma być okresem, kiedy nie boimy się sięgać po to, co trudne. Młodość wzywa, żeby dać ponieść się przygodzie. Niesie ze sobą marzenia o rzeczach wielkich, poszukiwanie szerszych horyzontów i chęć poświęcenia wszystkich sił, aby budować lepszy świat.
Warto jak najdłużej zachować w sobie świeżość młodości. Większośc ludzi sprawia wrażenie naprawdę starych nie wówczas, kiedy wskazuje na to ich metryka, ale wtedy, kiedy ich życie zaczyna być zdominowane przez zniechęcenie, frustrację i narzekanie. Wielu czterdziestokilkulatków wydaje się być zmęczonych życiem tylko dlatego, że boją się cokolwiek zmienić. Przyzwyczajają się do pewnego statusu materialnego czy społecznego i obawiają się, że wybór nowej drogi w jakimś aspekcie zmusi ich do choćby tymczasowej rezygnacji ze znanego komfortu. A czasami wystarczy po prostu trochę odwagi i ufności, że Bóg rzeczywiście zatroszczy się o nasze jutro i że pójście za głosem powołania naprawdę da nam największe spełnienie.
Młodość ducha – najskuteczniejszy eliksir życia
Najbardziej skutecznym eliksirem młodości jest zachwyt nad światem, przekonanie, że warto próbować i nadzieja na lepsze jutro. Oczywiście, niektóre rzeczy naturalnie się kończą, a pewne drogi zamykają pod wpływem upływu czasu, albo naszych decyzji. A jednak przykład wielu świętych uczy, że życie może zmienić się w jednej chwili, że również u jego kresu można znaleźć spokój i że nawet w wieku 40 lat można pójść zupełnie inną drogą, która zapewni nam spełnienie i realizację potencjału.
Zachowanie młodości ducha sprawia, że tak naprawdę wewnętrznie nigdy się nie starzejemy. Bo przecież często najpiękniejszymi osobami są te 80-letnie staruszki, która wciąż potrafią cieszyć się z drobnych rzeczy, których nie złamały trudne przeżycia i które w oku mają błysk dwudziestolatki. Z kolei najbardziej odstraszającym przykładem tego, jak nie powinna wyglądać młodość, jest sfrustrowany trzydziestolatek, który nieustannie narzeka na swoje życie, bo utknął w pracy, której nienawidzi ale uważa, że już jest za późno i nic się nie da zmienić.