Podziw dla cudów czy zgoda na krzyż? [Komentarz do Ewangelii, 27.09.2025]
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje kontrast między zachwytem nad cudami Jezusa a trudnym do przyjęcia zapowiedzeniem Jego cierpienia. Uczniowie nie rozumieją, bo krzyż zawsze przekracza ludzką logikę. Ale właśnie tam, w mroku i niezrozumieniu, rodzi się prawdziwa miłość.
Ewangelia (Łk 9, 43b-45)
Z Ewangelii według Świętego Łukasza:
Gdy wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich czynów Jezusa, On powiedział do swoich uczniów: «Weźcie wy sobie dobrze do serca te słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi». Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o to powiedzenie.
Komentarz do Ewangelii
Ta krótka perykopa Ewangelii ukazuje kontrast między ludzkim podziwem wobec tego co nadprzyrodzone a niepopularną Bożą drogą krzyża. Ludzie zachwyceni są cudami Jezusa – uzdrowieniami, znakami – ale Jezus natychmiast kieruje uwagę uczniów ku tajemnicy cierpienia i odrzucenia. Mówi coś, co jest dla nich niepojęte: że Mesjasz zostanie wydany w ręce ludzi. Uczniowie „nie rozumieli” – bo droga krzyża zawsze przekracza ludzką logikę.
Podobne napięcie widzimy w życiu św. Franciszka. On także musiał przejść przez wewnętrzne niezrozumienie i przez „wydanie się” Bogu – aż po radykalne ogołocenie. Patrzył na pokorę Boga i wylewał przed Nim serce. „Dlatego: Synowie ludzcy, dokąd będziecie twardego serca? (Ps 4, 3). Dlaczego nie poznajecie prawdy i nie wierzycie w Syna Bożego? (por. J 9, 35). Oto uniża się co dzień (por. Flp 2, 8) jak wtedy, gdy z tronu królewskiego (por. Mdr 18, 15) zstąpił do łona Dziewicy. Codziennie przychodzi do nas w pokornej postaci” (św. Franciszek z Asyżu, Napomnienie 1).
Franciszek widział w krzyżu i ogołoceniu, nie porażkę, ale szczyt miłości. Dlatego nie bał się swojego cierpienia, lecz w swoim cierpieniu i zmaganiach rozpoznawał oblicze Chrystusa. To samo serce miała św. Klara, która Agnieszkę z Pragi zachęcała by ta przylgnęła do Jezusowych stóp, by je całowała i nie odrywała się od nich, aż zrozumie i zostanie przez Niego przyjęta.
Dla świętych franciszkańskich cierpienie Chrystusa nie było jakąś teorią, abstrakcją teologiczną, ale jedną z dróg jedności z Jezusem. Św. Bonawentura, doktor Kościoła i mistyk franciszkański, uczył: „Jeśli szukasz prawdziwego pokoju duszy, wejdź w ranę Serca Jezusowego i tam zamieszkaj”. Uczniowie dziś bali się zapytać Jezusa – tak jak i ja często boję pytać, bo boję się trudnych odpowiedzi. Pytanie Jezusa o cierpienie to tak naprawdę pytanie o cenę miłości. Dzisiejsza Ewangelia uczy mnie, że nie wystarczy iść za Jezusem na dystans, w bezpiecznej odległości – ale trzeba z Nim iść, tuż obok, także wtedy, gdy Jego droga prowadzi przez mrok, niezrozumienie czy odrzucenie.